Trzynaście lat spędzonych w Kolejorzu, dwa mistrzostwa Polski, 120 występów w pierwszej drużynie. Filip Szymczak odchodzi z Lecha Poznań i na zasadzie transferu definitywnego przenosi się do Zagłębia Lubin – tak pożegnał swojego wychowanka mistrz Polski, choć ostatni tytuł napastnik oglądał z oddali.
Filip Szymczak wraca do kraju po nieudanym sezonie w Royal Charleroi. Rozegrał wprawdzie 19 spotkań ligowych, ale tylko na papierze wygląda to dobrze – nigdy nie zaliczył w belgijskiej Jupiler Pro League więcej niż 45 minut w jednym spotkaniu. Zaliczył za to pierwszy od nastoletniości sezon bez żadnego gola czy asysty.
W efekcie jego szacowana wartość rynkowa spadła do niespełna 600 tys. euro. Wygląda blado w porównaniu z 3 mln euro, na jakie był wyceniany jako 21-latek. Regularny młodzieżowy reprezentant Polski (34 mecze od U17 do U21) szuka wciąż miejsca, gdzie wróci do odpowiedniej jakości.
Znany z szybkości, za to nie z zimnej krwi przed bramką, Szymczak był także na oku GKS-u Katowice, gdzie grał już dwukrotnie w swojej karierze, jednak klub z Górnego Śląska miał wycofać się z rywalizacji o piłkarza. Wysoki prawonożny atakujący spędzi więc kolejne sezony – do 2028/29 włącznie – w Zagłębiu Lubin, gdzie udawało się już reperować morale i kariery innych zawodników.

