OPINIA: Stwórzcie proste, jednolite przepisy, wtedy zniknie problem z sędziowaniem

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
OPINIA: Stwórzcie proste, jednolite przepisy, wtedy zniknie problem z sędziowaniem
Jesus Gil Manzano w otoczeniu piłkarzy obu zespołów po kontrowersyjnym zakończeniu meczu Valencia – Real Madryt
Jesus Gil Manzano w otoczeniu piłkarzy obu zespołów po kontrowersyjnym zakończeniu meczu Valencia – Real Madryt
AFP
Kibice w Polsce w ostatnim czasie żyli sędziowaniem w meczu Pucharu Polski, gdzie mierzyły się Wisła Kraków i Widzew Łódź, a obecnie cały piłkarski świat żyje wydarzeniami ze starcia Valencia – Real Madryt. To momenty tylko z ostatnich kilku dni, ale z błędami sędziów mierzymy się praktycznie co tydzień w każdym zakątku piłkarskiego świata. Trzeba z tym nareszcie skończyć.

Piłka nożna to prosta gra, gdzie 22 osoby biegają za piłką, w narysowanym liniami prostokącie, i ich zadaniem jest umieścić ją w bramce przeciwnika. Wygrywa ten, kto dokona tego więcej razy. Czy to rzeczywiście takie proste? Otóż nie. 

Ciągłe zmiany przepisów nie pomagają w pracy sędziów, nie pomagają piłkarzom i zaburzają obraz gry dla kibiców, którzy w końcu nie wiedzą, które zagranie klasyfikujemy jako faul, kiedy zagranie ręką jest nielegalne, za co dyktujemy rzut karny oraz w jakim momencie można używać systemu VAR. 

Tutaj jest pole dla działaczy, który zarządzają tymi zmianami. Potrzeba uprościć zasady gry i stworzyć spójne, jednolite zasady gry w piłkę nożną, zostawiając jak najmniejsze pole do słynnej już "interpretacji" sędziego. 

Co zmienić? 

Zaznaczam na wstępie, nie jestem specjalistą od sędziowania, ale pospolity kibic piłki nożnej nie rozumie już, kiedy zagranie ręką w polu karnym, to jest rzut karny, a kiedy nie. Tutaj ręka była zbyt daleko od ciała, tutaj zbyt blisko, tutaj naturalnie ułożona, tutaj nienaturalnie. Wszystko zależy wtedy od "interpretacji" sędziego głównego, który często nawet konsultując się z VAR, ma spojrzenie inne niż ten, który siedzi za monitorem. Dwóch sędziów, szkolonych według tych samych przepisów, inaczej widzi daną sytuację. Czy to jest normalne? Wypadałoby w końcu stworzyć zapisy, które nie będą pozwalały na "interpretacje", tylko będą spójne i każdy sędzia patrząc w monitor, stwierdzi to samo. Tu należy się rzut karny, a tu nie. 

Żyjemy w erze VAR, który miał zminimalizować liczbę błędów sędziów, a wprowadza w głównej mierze zamieszanie w trakcie meczów. Sędziowie potrafią wyrysować spalonego, bo duży palec atakującego akurat wystawał minimalnie za linię obrony. Tylko w takich sytuacjach wszystko zależy od kąta kamery, od tego, w którym momencie była stop-klatka. Widzieliśmy już kuriozalne rysowanie linii i manipulowanie wydarzeniami przez tę technologię. Chyba nie o to w tym wszystkim chodziło? 

Należałoby powołać radę, która składałaby się z grających piłkarzy z poszczególnych lig, tych z doświadczeniem i tych, którzy są młodsi i mają inny pogląd na współczesny "futbol". Do tego dołożyć najlepszych sędziów oraz działaczy i stworzyć model, który nie będzie zmieniany, co pół roku czy rok, a który będzie spójny i jednolity dla wszystkich lig. Wtedy skróciłoby to na pewno możliwe "przekręty", błędy sędziowskie czy też wypaczanie wyników przez arbitrów. A co zrobić z nimi? 

Sędziowie coraz częściej chcą "gwiazdorzyć". Jak ich "ustawić"? 

Głównymi bohaterami widowiska piłkarskiego mają być piłkarze, a nie sędziowie. Im mniej razy wymawiamy nazwisko sędziego w trakcie spotkanie, tym lepiej o nim świadczy. Niestety większość sędziów coraz częściej chce być czynnymi uczestnikami tego wydarzenia. 

Tutaj trzeba połączyć to, o czym pisałem wyżej, z tym co można zrobić z sędziami. Ujednolicenie przepisów i zmarginalizowanie "interpretacji" sędziego, przyczyniłoby się do tego, że mieliby oni dużo mniej miejsca do pokazywania swojego ego na boisku, bo wszystko byłoby klarowne. Wiedzielibyśmy, za co przyznajemy rzut karny, kiedy jest ręka, a kiedy kończymy mecz. Obecnie każdy interpretuje to na swój "chłopski rozum". 

Można zrobić to w ten sposób, że nagradzamy sędziów, którzy stosują się do zasad i nie wyrastają ponad mecz. Każdy sędzia powinien być motywowany do dobrej pracy i ponosić konsekwencje jej złego wykonania. Przypuścimy, stworzyć system "minimalnego" wynagrodzenia za prowadzony mecz. Taka kwota, która wystarcza na przeżycie. Wszystko, co powyżej, to powinien być bonus za dobrze wykonaną pracę. Bonus 100% danej kwoty za idealne sędziowanie spotkania. Zmniejszałby się on proporcjonalnie z każdym kolejnym błędem w zależności od tego, jaki miał ostatecznie wpływ na mecz. 

Wszyscy widzimy, że sędzia wypatrzył wynik meczu? Widzi to komitet? To degradujemy sędziego do niższej ligi za mniejszą pensję lub zawieszamy takiego arbitra na przykładowo pięć spotkań i niech wtedy "przemyśli" swoje błędy. To mogłoby zmarginalizować liczbę pomyłek, a spotkania toczyłby się w możliwie jak najbardziej sprawiedliwych warunkach. Można stworzyć też przejrzysty system awansów sędziów z niższych lig, a nie wciąż oglądamy w najważniejszych meczach te same, często znienawidzone przez kibiców, twarze. 

Obecnie sędzia ma prawo do interpretacji prawie wszystkiego i często słyszymy zdania komentatorów "co by nie zrobił, to się z tej sytuacji wybroni". Co to znaczy, że się wybroni? To wszystko powinno być jasne i czytelne dla kibica przed telewizorem. 

Dlaczego?

Dlaczego popchnięcie w środku boiska to jest przewinienie, a w polu karnym już nie? Przecież jest to zaliczone jako faul, więc dlaczego w jednym miejscu boiska to gwiżdżemy, a nawet karzemy kartką, a w innym "popychający" nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Które popchnięcie czy trzymanie za rękę to jest karny, a które nie? 

Dlaczego sędziowie wedle swojego widzimisię ustalają, kiedy kończą mecz? Jeden skrupulatnie liczy przerwy w grze, drugi dodaje marginalny czas do końca połowy czy spotkania. Jeden liczy skradzione minuty w doliczonym czasie i przedłuża go o te minuty, a inny nie zważając na to, co działo się w tym czasie, kończy mecz po upływie doliczonych przez siebie na początku minut. To wszystko powinno być dokładnie opisane w przepisach, ale też za to powinni być rozliczani sędziowie. Skończyłeś za szybko? Odejmujemy Ci bonus, skończyłeś za późno, też tracisz swoją dolę. W przepisach powinno być jasno opisane, za co doliczamy czas, za co nie, czy gramy jeszcze akcję po doliczonym czasie, czy też kończymy równo z upływem jego końca. 

"Miękka i twarda gra"

Słyszymy często przy transferach i zmianach lig przez piłkarzy, że nie wiemy, czy on akurat odnajdzie się w tej lidze, bo przykładowo grał w lidze hiszpańskiej, a tam sędziowie skrupulatnie gwiżdżą faule, a w Anglii gramy twardo. Co to ma znaczyć, że w jednym kraju gwiżdżemy tak, w innym inaczej. Sytuacje zdarzają się nawet w tej samej lidze, w zależności od sędziego, mamy inny rodzaj spotkania. Jeden od początku pozwala na "twardą grę", drugi od początku gwiżdże "miękkie faule". Nie powinno być nawet takiego stwierdzenia w piłce nożnej "miękki faul". Faul to powinien być faul, nieważne czy sędziuje akurat Jesus Gil Manzano, Szymon Marciniak czy Anthony Taylor. Trzeba stworzyć system, który w każdej lidze pozwoli na takie samo sędziowanie. 

"Karny jest jak sędzia gwiźnie, proste"

Mógłbym się tutaj rozpisywać o poszczególnych sytuacjach z meczów, ale nie o to chodzi. Chodzi o zniwelowanie problemu z "interpretacją" wydarzeń boiskowych przez sędziów. Przepisy powinny być takie, że nawet nie każdy sędzia, a każdy komentator, ekspert czy "zwykły kibic" jednoznacznie stwierdzą: "Tak, tu był karny", "Tak, to było zagranie ręką", "Tak, tu należał się koniec meczu".

Należy zacząć rozliczać sędziów z ich wykonanej pracy, ale do tego potrzebny jest konkret w przepisach, a nie sytuacja, że co nie zrobi, to się "wybroni". Takie obrazki, jak w ostatnich dniach, tylko jeszcze bardziej zniechęcają do oglądania piłki nożnej postronnych widzów, a przecież władze usilnie starają się zmieniać wszystko, żeby przyciągnąć kibica. Zacznijcie od postaw, a nie tworzenia nowych formatów Ligi Mistrzów, Superlig i innych reform. Skupcie się na stworzeniu prostych przepisów, zrozumiałych dla sędziów, piłkarzy, a przede wszystkim kibiców. 

Podsumuję to tak, nie chciałbym w niedalekiej przyszłości oglądać znowu tweetów w stylu byłego Prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej "karny jest jak sędzia gwiździe, proste". Karny ma być podyktowany wtedy, kiedy mówią o tym przepisy, a nie "interpretacja sędziego". Skończymy z tym, skończmy z durnymi przepisami, skończmy z nierozliczaniem sędziów za błędy. Są do tego możliwości, tylko trzeba z nich skorzystać...