Kibice Legii przygotowali wielką flagę z okazji 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Odpalono też czarne świece dymne, które miały przypominać łunę płonącego miasta. Przed meczem odśpiewano hymn narodowy i uczczono powstańców minutą ciszy. Okazja i powaga prezentacji mogły przyprawić o dreszczyk.
"To był mecz w podniosłym tonie. Kibice przygotowali kapitalną oprawę i możemy być z nich dumni. Takie rocznice zawsze należy celebrować. Trzeba pamiętać o tych ludziach" - podkreślił Papszun.
Zagłębie objęło prowadzenie już w czwartej minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę głową zdobył Filip Kocaba. Wyrównał, także głową, Łukasz Zjawiński. Konsekwentne ataki Legii przyniosły skutek w 72. minucie, kiedy gola na 2:1 strzelił Portugalczyk Ruben Vinagre. W doliczonym czasie Legia podwyższyła na 3:1 po akcji dwóch rezerwowych, którą sfinalizował Rafał Adamski.
Przeczytaj tutaj pełne podsumowanie meczu Legia - Zagłębie
"Chcieliśmy dobrze zaprezentować się przed swoją publicznością. Pokazaliśmy swoją tożsamość. Ten mecz nie układał się dla nas dobrze. Nie została uznana bramka. To nas nie złamało. Pokazaliśmy odporność psychiczną" - oznajmił trener Legii.
Jak dodał, jego zespół pokazał również dużo jakości. "Zdobyliśmy trzy bramki, z czego jestem bardzo zadowolony. To dobry prognostyk na przyszłość. Po zmianach złapaliśmy swój rytm. To dla mnie budujące, że zawodnicy rezerwowi są gotowi. Zmiany były dziś na wagę złota" - oświadczył Papszun.
Papszun podczas konferencji nie mógł odżałować nieuznanego trafienia Milety Rajovicia. Według niego to kontrowersyjna sytuacja, choć w niedzielne popołudnie bardzo szybko zareagowało Kolegium Sędziów PZPN, potwierdzając słuszność decyzji VAR o nieuznaniu trafienia.
Wynik mógł być korzystniejszy dla Zagłębia, które poniosło ósmą z rzędu porażkę na stadionie przy ul. Łazienkowskiej. "Mecz zaczął się dla nas bardzo dobrze. Zdobyliśmy bramkę po rzucie rożnym. Później coś się zacięło. Za bardzo się cofnęliśmy. Nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce. W przerwie przeprowadziłem zmiany. Wszedł doświadczony Damian Dąbrowski. Marcel Reguła trafił w poprzeczkę. Pod koniec zostaliśmy wypunktowani przez Legię, która ma bardzo silną ławkę rezerwowych" - ocenił trener Zagłębia Leszek Ojrzyński.
Zagłębie jest najmłodszą drużyną w Ekstraklasie i ma w kadrze wielu piłkarzy ze swojej akademii. Gwiazdą zespołu jest 19-letni skrzydłowy Reguła, który gra w reprezentacji Polski U21. Jednak widać było, że ławka rezerwowych jest krótka, jeśli chodzi o piłkarzy ogranych w lidze.
"Za szybko szukaliśmy podań do przodu. Brakowało płynności w grze. Wprowadziłem kilku debiutantów. Ci chłopcy muszą uczyć się ekstraklasy. Pracujemy z nimi, żeby byli skuteczniejsi w kolejnych meczach. Gratuluję Legii zwycięstwa. Ma już sześć punktów, a my zostaliśmy z trzema. Akceptujemy ten wynik" - dodał Ojrzyński.
8 sierpnia Legia zagra na wyjeździe z Koroną Kielce w 3. kolejce ekstraklasy. Z kolei mecz Zagłębia z Rakowem Częstochowa został przełożony.
