W bezpośrednim starciu Niemcy były nie tyle faworytem, co pewniakiem przeciwko Paragwajowi. Z drugiej strony, gdy ostatni raz te zespoły spotkały się w fazie pucharowej w 2002 roku, dopiero w ostatnich minutach europejska drużyna wyrwała najskromniejsze zwycięstwa, by później dojść do finału.
Sprawdź szczegóły meczu Niemcy – Paragwaj
Do przerwy Niemcy zneutralizowani w ofensywie
Kadra Juliana Nagelsmanna miała zdominować rozgrywanie piłki i tak faktycznie się stało, ale… dopiero po bardzo groźnej sytuacji Paragwaju. Po rzucie rożnym podyktowanym w pierwszej minucie Junior Alonso w chaosie obok słupka dał się zatrzymać Neuerowi.
Po jeszcze jednej nieudanej kontrze Paragwaju faktycznie piłkarze Mannschaftu przejęli kontrolę. Ich posiadanie piłki rosło z 50 do 60, 70, a potem nawet 80 procent. Gdy mijało pół godziny, Paragwajczycy nie mieli jeszcze nawet 40 podań na liczniku, a mimo to mogli być zadowoleni: rozbijali niemieckie ataki bardzo prostymi środkami.
Podobnie jak w poprzednich meczach, Niemcy długimi fragmentami wydawali się bić głową w mur, tymczasem rywale czekali na pojedyncze okazje. I doczekali się w 43. minucie. Wtedy piąstkowanie Neuera po rzucie rożnym prawie dało kontrę Niemcom, ale tylko prawie: Almiron i Galarza prawą flanką ponownie wprowadzili piłkę przed bramkę. Centra tego drugiego spadła na głowę Julio Enciso, który po koźle pokonał Neuera.
Niemcy wyrównali, ale nie uniknęli dogrywki
Jeszcze w doliczonym czasie Felix Nmecha mógł zaskoczyć Paragwajczyków (i siebie), gdy rykoszet posłał jego centrę tuż obok słupka. Moment później Orlando Gill zatrzymał uderzenie Kimmicha, choć i ono nie było celne. Do szatni faworyci schodzili bez uderzenia na bramkę. Wkrótce po powrocie mogli stracić drugiego gola, ponieważ błąd Kimmicha oddał piłkę Enciso przed bramką. Zatrzymał go szarżujący Neuer.
Dopiero po tej sytuacji udało się Niemcom stworzyć groźny atak po drugiej stronie. Florian Wirtz spod lewej linii bocznej wrzucił piłkę w strefę środkową, a tam Kai Havertz wyskoczył wysoko i trącił piłkę idealnie – wsunęła się tuż przy słupku.
Tuż po godzinie boisko opuścił kompletnie bezproduktywny Deniz Undav, a grę miał ożywić Jamal Musiala. Wydawało się kwestią czasu, kiedy Niemcy zdobędą drugą bramkę, tyle że pozostali nazbyt nieostrożni w obronie.
W 76. minucie Gustavo Caballero urwał się sam na sam, ale ostatecznie i spalił w sensie pozycji, i spalił akcję, dając się ograbić z piłki. Chwilę później ten sam zawodnik mógł mieć jeszcze gorszy nastrój – zgubił Havertza przed bramką, a ten doszedł do kolejnej groźnej główki, tym razem zatrzymanej pewnie przez Gilla.
Nieuznany gol i sporo przemocy w dogrywce
Weszli jeszcze Anton i Woltemade, lecz Niemcy nie zdołali przełamać paragwajskiego oporu. Gdy grę wznowiono, bliski szczęścia wydawał się napastnik Newcastle, zablokowany ofiarnie ciałem przez jednego z rywali. Domagał się karnego za kontakt z ręką, ale nic takiego nie nastąpiło.
Feta w niemieckich sektorach rozpoczęła się za to w 103. minucie, kiedy Nathaniel Brown posłał wysoką wrzutkę na odległy słupek. Tam doskoczył do główki Jonathan Tah i pięknie wsunął piłkę pod poprzeczkę. Golkiper nie miał szans, ale… VAR zwrócił uwagę, że szansę zabrał mu Waldemar Anton faulem tuż przed strzałem. Gol nie został uznany.
Jeszcze w ostatnich sekundach pierwszej części dogrywki Gill ratował drużynę przy strzale z bliska. W drugiej części dogrywki byliśmy świadkami głównie brutalnych zwarć i dopiero w 119. minucie Anton głową powinien był dać prowadzenie, a zapewnił tylko świetną interwencję Gillowi. W doliczonym czasie Amiri uderzał bezpośrednio z wolnego w boczną siatkę, nieuchronnie prowadząc do karnych.

Karne z własną fabułą
Serię zaczął Havertz, ale pękł! Gill wyczuł kierunek i jedną ręką go zatrzymał. Mauricio zaczął strzelanie dla Paragwaju pięknym uderzeniem pod słupek (0:1). Kimmich, Musiala oraz Gustavo Gomez i Galarza zrobili swoje (2:3), a później Gill zatrzymał Woltemade i niemieccy kibice nie mogli uwierzyć.
Wystarczyło, żeby Sanabria dobił faworytów, tyle że nie uniósł, strzelił tuż obok słupka. Amiri odpowiedział golem przedłużającym nadzieje, a wprowadzony tylko na karne Fabian Balbuena dał się zatrzymać Neuerowi. Po pięciu kolejkach było 3:3 i Niemcy zacisnęli kciuki za Taha, który posłał piłkę w trybuny. Jose Canale okazał się ostatnim katem Mannschaftu, jego mocny strzał wyrzucił ich z turnieju. Po raz pierwszy w historii po jedenastkach Niemcy nie awansowali.
