Walczący o utrzymanie Magdeburg w niedzielę zajechał do Paderbornu, gdzie gospodarze w przypadku wygranej mogli objąć fotel lidera 2. Bundesligi. Choć odmienna, stawka była ogromna po obu stronach. Swoje umiejętności chciał też pokazać Mateusz Żukowski, który w dwóch ostatnich meczach notował po dwa trafienia.
Polak faktycznie szybko dał o sobie znać. Najpierw w 25. minucie asystował przy trafieniu Lubambo Musondy, a następnie sam strzelił gola faworytom w 37. minucie, potężnym strzałem pokonując Dennisa Seimena. Jego cieszynka po trafieniu została powszechnie uznana za hołd dla Jacka Magiery, który był jego swoistym opiekunem podczas turbulentnego pobytu w Śląsku Wrocław.
Dzisiejszy dorobek Żukowskiego oznacza, że w 17 występach w 2. Bundeslidze brał już udział przy 19 golach! Ma na koncie 16 bramek i trzy asysty, co czyni go jedną z gwiazd rozgrywek. A przecież wszedł do gry dopiero pod koniec listopada z powodu kontuzji.
W niedzielę to nie Polak był jednak bohaterem. Paderborn ostatecznie wygrał 4:3 i wszystkie gole dla gospodarzy zapisał na swoim koncie Filip Bilbija. Ostatecznie nie dało to gospodarzom pierwszego miejsca w lidze, ponieważ Schalke równolegle wygrało 2:1 z Elversbergiem, ale Paderborn może spoglądać w kierunku niemieckiej elity.

