Przejdź do głównej treści

Klęska Magdeburga i gol Żukowskiego na starcie nowego sezonu. Piękne trafienie Kopacza

Klęska Magdeburga i gola Żukowskiego na starcie nowego sezonu. Piękne trafienie Kopacza
Klęska Magdeburga i gola Żukowskiego na starcie nowego sezonu. Piękne trafienie KopaczaJulius Frick / DPA / dpa Picture-Alliance via AFP / Profimedia

Magdeburg zanotował kompromitujący start nowego sezonu 2. Bundesligi i przegrał przed własną publicznością 1:6 z Eintrachtem Brunszwik. Jedynego gola dla gospodarzy strzelił Mateusz Żukowski. Piękne trafienie w drugiej lidze niemieckiej zanotował David Kopacz, ale jego drużyna VfL Osnabruck też przegrała – 3:4 z Heidenheim.

Kompromitacja Magdeburga. Żukowski strzelił honorowego gola w drugiej połowie

Spotkanie Magdeburga i Eintrachtu Brunszwik rozpoczęło się z kilkuminutowym opóźnieniem z powodu problemów z siatką. Sytuację uratowały... trytki i po blisko pięciu minutach oczekiwania w końcu usłyszeliśmy pierwszy gwizdek. W początkowym momencie meczu gospodarze nie tworzyli dogodnych okazji do strzelania gola, jedną próbę z dystansu miał Żukowski. Goście ruszyli do ataku i po kwadransie gry do siatki trafił Aaron Opoku, który wykorzystał znakomite podanie od Maxa Marie i drużyna, w której występuje polski napastnik, musiała odrabiać stratę. 

Sześć minut później było już 2:0. Magdeburg źle rozegrał atak pozycyjny, Emmanuel Iyoha stracił piłkę na połowie przeciwnika, a Marie zanotował kolejne znakomite podanie, którym z własnej połowy wypuścił sam na sam Jana Urbicha, a ten nie miał problemu z umieszczeniem piłki w siatce. Gospodarze jeszcze nie otrząsnęli się po drugim golu, a już za chwilę dostali trzeci cios. Znowu dobre podanie wykorzystał Urbich, a tym razem asystował mu Samuele Di Benedetto. 

Żeby problemów Magdeburga było mało, to w 31. minucie Herbert Bockhorn dostał czerwoną kartkę za nierozważny faul na Fabio Di Michele. Żukowski dostał dobre podanie w pole karne w 38. minucie, miał jednak trudną sytuację i ostatecznie jego strzał wylądował w bocznej siatce. Luka Hyrylainen jeszcze w końcówce połowy pociągnął rywala za koszulkę, arbiter po interwencji VAR zdecydował, że to uniemożliwiło dojście zawodnikowi do piłki i wskazał na rzut karny, który wykorzystał Mehmet Aydin.

W doliczonym czasie Żukowski wyprowadził kontrę swojego zespołu, podał na skrzydło, tam Baris Atik przyjął futbolówkę i ruszył w stronę bramki, oddał strzał z dystansu, ale obronił to spokojnie Ron-Thorben Hoffmann. Polak przeprowadził jeszcze jedną dobrą akcję i oddał celny strzał z narożnika pola karnego, który z problemami odbił golkiper gości. 

Druga połowa rozpoczęła się od trafienia Mateusza Żukowskiego, który wykończył składną kontrę swojego zespołu po dobrym podaniu od Atika. Kilkadziesiąt sekund później było jednak już 1:5, bo rewelacyjnym strzałem popisał się Di Benedetto. W 55. minucie polski napastnik wywalczył sobie dobrą okazję, przepchnął obrońcę, stanął przed szansą na drugiego gola, ale tym razem uderzył w dogodnej sytuacji obok bramki. 

Po upływie godziny było już 1:6, kiedy dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Florian Flick. Po utracie tego gola bardzo wkurzony był Żukowski, który chwilę później otrzymał żółtą kartkę. Polak ostatecznie opuścił plac gry w 81. minucie, a wynik meczu nie uległ już zmianie. Eintracht miał jeszcze swoje szanse, ale ostatecznie wygrał 6:1. 

Piękne trafienie Kopacza przeciwko Heidenheim

Nie tylko Mateusz Żukowski zainaugurował dziś zmagania w 2. Bundeslidze. David Kopacz i jego VfL Osnabruck również o godzinie 13:00 zaczęli walkę w pierwszej kolejce. Rywalem był Heidenheim, który szybko wyszedł na prowadzenie w 10. minucie. Drużyna polskiego pomocnika odpowiedziała chwilę później. Ostatecznie do przerwy goli nie brakowało i było 3:2 dla gospodarzy. 

Pięknym trafieniem na 2:2 w 34. minucie popisał się David Kopacz, który zdecydował się na uderzenie zza pola karnego i nie dał szans bramkarzowi. Ostatecznie Polak spędził na murawie 80. minut, a wynik jeszcze uległ zmianie po jego zejściu. Gospodarze dołożyli kolejne trafienie w 89. minucie, a goście odpowiedzieli trafieniem Robina Meissnera z rzutu karnego już w doliczonym czasie gry. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:3 dla Heidenheim.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen