To nie rozstanie jak każde inne w piłce nożnej – Aleksander Bobek zawdzięcza wszystko w dotychczasowej karierze swojemu rodzinnemu klubowi, a i ŁKS ma za co dziękować piłkarzowi. 22-letni bramkarz mógł odejść wcześniej, ale zostawał w klubie, który wychował go od dzieciaka.
Talent mierzącego 196 cm Bobka był dostrzegany na tyle, że szybko trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski, jadąc na mistrzostwa Europy z kadrą U19. Jeszcze jako nastolatek był obserwowany przez zespoły włoskiej Serie A z perspektywą doskonalenia w Primaverze, ale nie wyjechał.
Teraz, wraz z wygaśnięciem przedłużanej rok temu umowy, wciąż młody łódzki piłkarz pożegna się z zespołem. Jego liczba meczów w barwach ŁKS-u jest idealnie równa – ma na koncie 100 spotkań (w tym 27 w Ekstraklasie). Za to przydałoby się odejść z 20 czystymi kontami, do których brakuje jednego.
Czy zobaczymy Bobka na boisku w niedzielnym meczu z Górnikiem Łęczna (16:30)? Póki co napisał wiadomość do kibiców, dziękując za wspaniałe lata w Łodzi.
Poniżej pełna treść pożegnania
"Po 11 latach ciężkiej pracy, pełnych pięknych chwil i niezapomnianych wspomnień, nadszedł moment, aby ruszyć dalej.
Ten klub był częścią mojego życia od zawsze. Jeszcze jako dzieciak chodziłem na mecze, kibicowałem ŁKS-owi z całego serca i marzyłem, żeby kiedyś założyć koszulkę z przeplatanką. To właśnie tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki w piłce seniorskiej i spełniałem marzenia, które kiedyś wydawały się niemal nieosiągalne.
W trakcie tych wszystkich lat ŁKS stał się dla mnie czymś więcej niż klubem. To ludzie, emocje, wspomnienia i miejsce, które ukształtowało mnie nie tylko jako piłkarza, ale przede wszystkim jako człowieka.
Dziękuję wszystkim trenerom, kolegom z drużyny, pracownikom klubu i przede wszystkim kibicom – za wsparcie, które czułem każdego dnia. Niezależnie od momentu, zawsze mogłem liczyć na Waszą obecność i wiarę.
Odchodzę z poczuciem ogromnej wdzięczności dla klubu i dumą, że mogłem reprezentować barwy klubu, który kocham od dziecka. ŁKS zawsze będzie zajmował wyjątkowe miejsce w moim sercu".
