Po porażce 1:2 z Realem Madryt w ostatnim meczu La Liga, rozegranym dwa tygodnie temu, drugi z madryckich gigantów chciał pogłębić kryzys zespołu, który przed spotkaniem był skazywany na porażkę.
Jednak już na początku spotkania niewiele brakowało, by to outsiderzy cieszyli się z prowadzenia – Nobel Mendy po dośrodkowaniu Nicolasa Gonzaleza trafił w swoją poprzeczkę.
Rayo Vallecano, zmuszone do gry na stadionie CD Leganes Estadio Ontime Butarque z powodu złego stanu murawy na Vallecas, miało początkowo problemy z aklimatyzacją i mogło stracić gola, gdy Alex Baena minimalnie przestrzelił z 25 metrów.
Wraz z upływem pierwszej połowy Rayo coraz lepiej radziło sobie na boisku, co przyniosło efekt pięć minut przed przerwą – po mocnym dośrodkowaniu Andreia Ratiu piłka trafiła pod nogi Frana Pereza, który skierował ją do pustej bramki.
Atletico, grające w osłabionym składzie, było wyraźnie zaskoczone takim obrotem spraw, a jeszcze przed przerwą gospodarze podwyższyli prowadzenie.

Strzał Isi Palazona z linii pola karnego zmusił Jana Oblaka do efektownej interwencji jedną ręką, ale piłka spadła idealnie pod nogi Oscara Valentina, który z bliska wpakował ją do siatki.
W drugiej połowie Atletico nie zdołało odwrócić losów meczu, a wyraźnie niezadowolony Diego Simeone wykorzystał wszystkie pięć zmian na długo przed końcem spotkania. Nawet świeże siły nie sprawiły jednak, by zespół był szczególnie groźny.
Najlepszą okazję dla gości miał Gonzalez, który zdecydował się na indywidualną akcję, wpadł w pole karne i zmusił Augusto Batallę do interwencji, ale bramkarz Rayo nie dał się zaskoczyć niskim strzałem.
Na niespełna kwadrans przed końcem, wbrew przebiegowi gry, Rayo jeszcze bardziej upokorzyło Atletico – po dośrodkowaniu Alvaro Garcii Rivery na dalszy słupek, Mendy głową ustalił wynik spotkania.
Tak dotkliwa porażka nie przyniosła Atletico żadnych pozytywów, a miejsce w czołowej czwórce La Liga jest teraz znacznie mniej pewne niż przed weekendem.
W przeciwieństwie do rywala, dla Vallecano to ogromny sukces – drużyna wydostała się ze strefy spadkowej i z pewnością zyskała więcej wiary w utrzymanie.
