Po porażce w San Sebastian Barcelona nie miała już pola manewru, w obliczu oddechu Realu Madryt na karku w Elche trzeba było wygrać. Gospodarze dotąd tylko raz dali się pokonać u siebie, dlatego Estadio M. M. Valero było trudnym gruntem dla obrońców tytułu.
Sprawdź szczegóły meczu Elche – Barcelona

Barca powinna zamknąć sprawę przed przerwą
Pierwsze minuty okazały się nadspodziewanie łatwe dla przyjezdnych z Katalonii. Elche ruszyło wysoko, szybko traciło piłki, a obrona zostawiała dużo miejsca. W tej sytuacji już po dwóch minutach Lamine Yamal miał otwarte światło bramki i brakło mu paru centymetrów, by skierować piłkę w stronę linii. Nie za pierwszym czy drugim, ale za trzecim razem Duma Katalonii otworzyła wynik: Dani Olmo przejął piłkę na swojej połowie i szybko posłał ją do ruszającego Yamala, a ten przyjął piłkę, minął Inakiego Penę i spokojnie uderzył na 1:0.
W tej sytuacji Elche musiało uszczelnić tyły – zeszli więc niżej i faktycznie na ok. 10 minut uspokoili grę. Jednak po kwadransie Ferran Torres doszedł do swojego strzału, śląc piłkę obok słupka. Kolejną świetną okazję miał Dani Olmo, którego piłka z dystansu wznosiła się stopniowo, kończąc na poprzeczce. W odpowiedzi idealnie w tempo wyszedł ze środka boiska Alvaro Rodriguez i indywidualnym rajdem zapewnił wyrównanie, z lekkością pokonując Joana Garcię.
Nieskuteczność Barcelony odbijała jej się czkawką, czego kolejnym objawem była próba Ferrana: z kilku metrów w 32. minucie obił poprzeczkę. Na szczęście poprawił się kilka minut później, doskonale obsłużony przez Frenkiego de Jonga z prawej strony. Dostał piłkę na 11. metr i przywrócił przewagę mistrzów Hiszpanii.
Do przerwy przewaga powinna być wyższa, ale Fermin zmarnował sytuację przed prawie pustą bramkę w 42. minucie, by następnie posłać piłkę nad poprzeczką. Ferran chciał mieć ostatnie słowo, ale w 45+2 – po wyciągnięciu golkipera z bramki – nie zdobył gola przed pustą bramką. Posłał piłkę po ziemi, dając szansę obrońcy na wybicie.
Rashford przesądził o zwycięstwie
Druga połowa zaczęła się lepiej dla miejscowych. Najpierw okazji nie wykorzystał Rodriguez, ale już minutę później Rodrigo Mendoza umieścił piłkę w bramce. Fety nie było, liniowy wskazał spalonego. Do wprowadzonego w przerwie Rashforda dołączyli Bernal oraz Lewandowski na ostatnie pół godziny.
Pierwszy ze zmienników zmarnował sytuację analogiczną do tej, w której Elche zdobyło gola – po dobrym rajdzie nie zdołał pokonać Inakiego Peny. Na szczęście zdążył się zrehabilitować, gdy w 72. minucie Yamal dograł mu piłkę z prawej przed samą bramkę, defensor nie wybił i Anglik mógł dopchnąć mocnym strzałem pod poprzeczkę.
Końcówka mogła nabrać rumieńców w 83. minucie, gdy Lucas Cepeda miał bardzo obiecującą sytuację, ale strzał nie zmylił Joana Garcii. W spokojnej atmosferze obie drużyny dotrwały do końca doliczonego czasu, co oznacza gwarancję utrzymania pierwszego miejsca dla Barcelony, niezależnie od niedzielnego wyniku w derbach Madrytu. Elche ma już tylko trzy oczka przewagi nad strefą spadkową i musi oglądać się za siebie.

