Niemiecki szkoleniowiec pojawił się w niedzielę przy linii bocznej na wypełnionym po brzegi Camp Nou mimo osobistej tragedii. Poprowadził swój zespół do wyniku, który zapewnił Barcelonie mistrzostwo na trzy kolejki przed końcem rozgrywek.
Przed pierwszym gwizdkiem stadion uczcił minutą ciszy pamięć zmarłego. Kamery pokazały Flicka ze łzami w oczach, otoczonego wsparciem członków sztabu szkoleniowego i piłkarzy – był to poruszający moment, który nadał całemu wieczorowi wyjątkowo emocjonalny ton.
Na boisku Barcelona postawiła kropkę nad i w sezonie opartym na rozpędzie, odwadze i nieustępliwym nastawieniu na atak. To jeszcze bardziej umocniło więź Flicka z wymagającymi fanami, którzy docenili jego odważny i ofensywny styl.
"To był trudny mecz i nigdy nie zapomnę tego dnia" - powiedział wzruszony Flick do wypełnionego po brzegi Camp Nou podczas fety mistrzowskiej. "Chcę podziękować drużynie i wszystkim, którzy nas wspierali. Najważniejsze jest to, że jestem bardzo dumny, mając tak świetny zespół. Dziękuję za wszystko".
Zazwyczaj powściągliwy trener ograniczył swoje przemówienie do minimum, dodając: "Dziękuję za determinację i walkę w każdym meczu. Naprawdę to doceniam. Mam fantastyczną drużynę i jestem zachwycony. Jestem bardzo dumny z moich piłkarzy. To niesamowite być tutaj z kibicami, w Clasico, pokonując Real Madryt. Teraz myślę, że czas świętować".
To mistrzostwo jest ukoronowaniem niezwykłego sezonu Flicka. Jego momentami ryzykowna, ale widowiskowa taktyka okazała się nie tylko efektowna, ale i skuteczna w hiszpańskiej ekstraklasie.
