Vallecano – Levante 1:1
Rayo wygrało wprawdzie w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji 3:1 na stadionie Samsunsporu, ale w krajowych rozgrywkach mierzy się z trudną rzeczywistością. Dzięki długiej serii bez porażki oddaliło się od strefy spadkowej, jednak wciąż musi zachować bezpieczny dystans. W czwartej minucie spotkania gospodarze mogli objąć prowadzenie za sprawą Pedro Díaza, ale pomocnik z dwunastu metrów uderzył nad bramką. Rayo nie potrafiło jednak przejąć inicjatywy, a Levante dominowało w pierwszej połowie dzięki aktywności, kreatywności i sprytowi.
Największym motorem napędowym gości był Espí, który próbował zdobyć bramkę już w trzecim kolejnym meczu i znacząco przyczynił się do przewagi Levante. Choć zmarnował świetną okazję, gdy z woleja nie trafił z pola karnego, zrehabilitował się tuż przed przerwą, gdy wyskoczył do dośrodkowania Ikera Losady i głową skierował piłkę w róg bramki.

Wieczór Rayo pogorszył się na początku drugiej połowy. Mendy, który miał już żółtą kartkę, w 53. minucie zagrał ręką, próbując naprawić własny błąd i zatrzymał obiecujący kontratak Levante, za co otrzymał drugą żółtą kartkę i został wyrzucony z boiska. Vallecano pokazało waleczność, ale zespołowi brakowało jakości, by zagrozić bramce rywala.
Levante było bardzo blisko zwycięstwa, ale nie potrafiło wykorzystać przewagi liczebnej. Goście mogli rozstrzygnąć mecz w 90. minucie, lecz Mathew Ryan popisał się niesamowitą podwójną interwencją, zapobiegając niemal pewnej bramce. Cztery minuty po rozpoczęciu doliczonego czasu gry Ciss, niepilnowany przy dalszym słupku, zaskoczył obronę Levante i uderzeniem z woleja ostatecznie zapewnił swojej drużynie remis.
