Przejdź do głównej treści

Mourinho po powrocie na Bernabeu: Mbappe to absolutnie niesamowity piłkarz

Mourinho
MourinhoREUTERS/Juan Barbosa

José Mourinho rozmawiał z mediami po wygranej 4:1 Realu Madryt z Realem Sociedad, w meczu inaugurującym sezon LaLiga EA Sports.

Drużyna Królewskich przeżyła różne emocje podczas powrotu na Bernabéu: pierwsza połowa była mało przekonująca, co przełożyło się na gwizdy ze strony kibiców, a druga część przyniosła trzy gole dla gospodarzy, z Kylianem Mbappé w roli głównej, który skompletował hat-tricka i rozbił ekipę z San Sebastián. 

Mecz: "Pierwsza połowa była dla nas trudna, bo nie potrafiliśmy odpowiednio założyć pressingu, a Real Sociedad nie stwarzał sytuacji i nie miał okazji bramkowych. Myślę, że ich gol to jedyny celny strzał w pierwszej połowie, ale byli bardzo dobrze ustawieni. To zespół z bardzo dobrym trenerem, z dużymi odległościami między środkowymi obrońcami i bardzo trudno ich skutecznie naciskać".

Przydałaby się przerwa: "To był jeden z tych meczów, o których mówiłem na ławce, że chciałbym, żeby była przerwa na wodę, byłoby idealnie. W przerwie skorygowaliśmy kilka rzeczy, a potem w drugiej połowie padły cztery gole, choć mogło być pięć lub sześć. Byłoby to jednak niesprawiedliwe wobec Realu Sociedad, który rozegrał świetną pierwszą połowę, a w drugiej miał oczywiste trudności przeciwko drużynie z takimi zawodnikami jak Kylian, Jude... To dużo piłki i dużo jakości. W drugiej połowie nie mieli już szans".

Powrót do domu: "Pierwszy mecz na Bernabéu był spokojny. Już nie mam nerwów i napięcia przed meczami. Bardzo mi się podobało. Ostatni raz, gdy byłem tu z Benfiką, oglądałem mecz w garażu. Dziś po raz pierwszy jestem na nowym Bernabéu. Nie przepadam za tym, gdy skandują moje nazwisko. Najważniejsza jest drużyna i to, by czuć wsparcie – to dla mnie najważniejsze. Bardzo się cieszę z tego feelingu na koniec – zawodnicy zagrali pierwszy mecz u siebie, wygrali pewnie, kibice wracają do domu z uśmiechem, a w czwartek przed nami trening, bo w niedzielę przyjeżdża Málaga”.

Mbappé: "Nie lubię porównywać piłkarzy, ale ten facet jest niesamowity. Bardzo się cieszę, że przeszedł do historii na mundialu, bo jest 25 mistrzów świata, ale tylko jeden zapisuje się na wieczność: ten, który ma najwięcej goli na mistrzostwach świata. On tego dokonał, ale widzę w nim ogromny głód, by pisać historię z Realem Madryt". 

Indywidualność i kolektyw: "Mimo że Kylian zrobił to, co zrobił, trudno mi nie mówić o drużynie, bo to zawsze był zespół. W pierwszej połowie, mimo trudności, potrafił poczekać, zachować spokój, być kompaktowy. A potem w drugiej połowie wrzucił wyższy bieg. Może inspiracja do tego przyszła z treningów przy dźwiękach samochodów w Madrycie – może to sprawiło, że wrzucił jeden lub dwa biegi więcej. Bardzo mi się podobała ta druga połowa".

"Wymagania wynikają z historii"

Wsparcie Kyliana dla środka pola: "W mojej karierze miałem okazję prowadzić drużyny z niesamowitymi piłkarzami i trenować dobrych zawodników, ale nie zawsze tych z absolutnego topu. Zawsze powtarzam, że takim ludziom trzeba pokazać, jak grać zespołowo, a bardzo niewiele pod kątem indywidualnym. Gdy drużyna ma trudności z budowaniem akcji, Kylian pokazuje ogromną jakość. To nie jest tylko zawodnik od strzelania goli czy typowy napastnik, który czeka na ofensywne akcje zespołu, by zdobyć bramkę. Gdy cofa się po piłkę, zaczyna akcję, potem gra na ścianę z Jude'em i staje oko w oko z bramkarzem".

Gwizdy kibiców: "Bernabéu już znamy, prawda? Piłkarze to wiedzą, ja też. I dobrze, że tak jest, bo to konsekwencja historii. Wymagania wynikają z historii. Real Madryt zawsze ma wielkich piłkarzy, wielkie drużyny, ludzie chcą coraz więcej i więcej. Oczywiście czym innym jest być kibicem, a czym innym piłkarzem czy trenerem. Kibice mogą i płacą za to, by przeżywać swoje emocje – radość i frustrację. My jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, bo potrafimy zachować spokój w trudnych chwilach. Często nawet drużyny z topu nie są w stanie tego zrobić".

Więcej o postawie publiczności: "Gwizdy i brawa na końcu mają w sobie coś ze sprawiedliwości. Kibice byli sfrustrowani. Gdy są sfrustrowani, kilka gwizdów nikomu nie szkodzi. Ale są mecze, które trzeba wygrać z trudnościami. Hiszpańskie drużyny grają dobrze, mają dobrych trenerów i piłkarzy, bardzo lubią mieć piłkę. Nie boją się grać przeciwko wielkim zespołom. W innych ligach przeciwko wielkim się nie gra, tylko broni. A zarówno Espanyol, jak i Real próbowali grać swoje i wygrać. To też trzeba docenić".

Ocena swojej pracy: "Nie jestem osobą, która powinna się publicznie oceniać. Zawsze daję z siebie maksimum. Potem, czy to wystarczy, czy nie, to już wy ocenicie, wyniki lub kibice. Jestem zadowolony z tego, co robimy, mimo nietypowego i trudnego okresu przygotowawczego, gdzie niektórzy zawodnicy mają 39 treningów, a inni sześć lub siedem, jak Jude, Cucurella czy Diomandé. Nie jest łatwo rozwijać zespół bardziej niż to, co robimy. Początek sezonu jest trudny, ale nie idzie nam źle. Ostatecznie liczą się punkty, a na razie mamy sześć na sześć".

Zmiana Viniciusa – dla jego dobra

Czy Mbappé zdobędzie 60 goli?: "To absolutnie niesamowity piłkarz. Czy będzie to 60, 50 czy 40 – nie mogę powiedzieć. Wolę 40 goli z tytułami niż 60 bez tytułów, albo 40 z dużą pracą dla drużyny niż 60 tylko dla siebie, jak to często bywa z napastnikami. Jestem z niego bardzo zadowolony. Pod względem technicznym nie ma się do czego przyczepić, ale ważne jest też, jak pomaga grupie, bierze odpowiedzialność, pracuje... Przyszedł dwa dni wcześniej i to pozytywne. Zostawiłem go na boisku przez 90 minut, licząc, że może strzeli czwartego gola".

Zmiana na boku obrony: "Nie lubię, gdy zawodnicy rozgrzewają się w przerwie – chcę wszystkich w szatni, bo informacje są dla tych, którzy grają i tych, którzy mogą wejść później. Moi trenerzy już wiedzą, że ktoś musi się rozgrzewać w 35. minucie i zdecydowałem się zmienić Carrerasa na Cucurellę z powodu żółtej kartki. Grać 90 minut z kartką to ryzyko przeciwko Kubo, który jest bardzo dobry w pojedynkach jeden na jeden".

Zmiana Viniciusa: "Mówimy tym samym językiem, więc łatwiej żartować. Nigdy nie zdjąłbym Viniego Jr., gdyby nie strzelił gola i nie miał pozytywnego feelingu z dobrej gry w drugiej połowie. Zmieniłem go, bo też potrzebuje trochę odpoczynku, a za trzy dni kolejny mecz. Pomyślałem, że dobrze będzie, jeśli poczuje wsparcie kibiców, bo w zeszłym sezonie kilka razy usłyszał parę gwizdów".

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen