Zdarzenie miało miejsce w środę, kiedy analityk Legii Dominik Ciarkowski nagrywał z pobliskiej górki trening Śląska przed piątkowym spotkaniem. Na przedmeczowej konferencji do całej sytuacji odniósł się opiekun Wrocławian Ante Simundza.
"Dla mnie to nie jest normalne. Nie spotkałem się z taką sytuacją. Czy coś będziemy robić z tym dalej? To już pytanie do prezesa" – krótko skomentował Słoweniec.
Wrocławianie do pojedynku z zespołem trenera Marka Papszuna przystąpią po szalonym meczu z Widzewem Łódź. Chociaż Śląsk przez zdecydowaną większość spotkania grał w przewadze zawodnika przegrywał 0:2 i 1:3, aby w końcówce wydrzeć remis 3:3.
"Byliśmy zaskoczeni, kiedy przeciwnik dostał kartkę. Porozmawialiśmy o tym i teraz będzie lepiej. Nie zgodzę się z tym, że źle czujemy się z piłką przy nodze. Naszym problemem w meczu z Widzewem było to, że zagraliśmy za wolno i mieliśmy za dużo kontaktów piłką" – analizował Simundza.
Teraz Wrocławian czeka jeszcze trudniejsze zadanie, bo zmierzą się z niepokonaną w tym sezonie Legią. Na pytanie, co będzie kluczowe w tym meczu, trener Śląska odpowiedział krótko: "Dośrodkowania i stałe fragmenty gry".
Do składu Wrocławian wraca Lamine Ba, który w dwóch ostatnich meczach musiał pauzować za czerwoną kartkę.
"Wiemy, jakie znaczenie ma Lamine dla naszej ostatniej linii, dla naszej defensywy. Może z nim nie będzie łatwiej, ale zawsze tak jest, że jakiś zawodnik coś daje, a inny wnosi coś innego. Na pewno Lamine jest dla nas ważny i dobrze, że może już grać" – nie ukrywał Simundza.

Słoweniec prowadził już Śląsk przeciwko Legii w Warszawie i przegrał wówczas 1:3. Jak jednak przyznał, tamto doświadczenie może teraz być mocno przydatne.
"Dobrą rzeczą jest to, że mamy doświadczenie z meczów w Warszawie. Wiemy, czego spodziewać się pod kątem atmosfery. Zmienił się trener, były zmiany w kadrze, ale to wciąż trudny rywal, zwłaszcza na własnym boisku. Rozmawiamy o tym, żeby wiedzieć, jak reagować na poszczególne sytuacje, bo to może okazać się kluczowe" – podsumował Simundza.
