Drużyna z Asturii doskonale zdawała sobie sprawę, że kluczem do osiągnięcia korzystnego wyniku jest uważna gra w defensywie. Nie mogło zatem dziwić, że w pierwszym kwadransie gospodarze absolutnie zdominowali posiadanie piłki, lecz rywale skutecznie blokowali dostęp do własnej bramki.
Co więcej, podopieczni Jorge Almady sami stwarzali sporo zagrożenia po kontratakach, a pierwszy celny strzał w meczu oddał Haissem Hassan. Francuz przymierzył ze skraju pola karnego w prawy dolny róg, lecz Joan Garcia potwierdził swoją doskonałą formę. Po chwili z piłką w polu karnym o centymetry minął się Robert Lewandowski, a uderzenie Erica Garcii zostało zablokowane.
Na kolejne emocje trzeba było czekać do doliczonego czasu gry. Wówczas umiejętności bramkarzy sprawdzili Ilyas Chaira oraz Raphinha, ale w obu przypadkach górą byli golkiperzy.
Yamal kończy show
Wynik został otwarty tuż po zmianie stron, kiedy do siatki precyzyjnym strzałem przy dalszym słupku trafił Dani Olmo, zdobywając szóstą bramkę w tym sezonie LaLiga. To sprawiło, że zawodnikom Blaugrany grało się swobodniej. Wkrótce prowadzenie podwyższył Raphinha, który efektowną "podcinką" wykorzystał fatalny Davida Costasa, byłego zawodnika drugiego zespołu Barcelony.
Ostatnie słowo należało do Lamine Yamala, który fantastycznym uderzeniem z powietrza ustalił wynik na 3:0. Cały mecz, który kończył się w opadach deszczu i gradu, rozegrał Robert Lewandowski. Polak był aktywny w ataku, jednak musiał stoczyć sporo pojedynków z twardo grającymi obrońcami i mimo kilku sytuacji nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Dzięki wygranej Barcelona po krótkiej przerwie wróciła na fotel lidera, zyskując punkt przewagi nad drugim Realem Madryt.

