Po tym, jak w zeszłorocznych barażach odpadł z mało znanym kazachskim zespołem Kairat Almaty, Celtic przeżył jeszcze większe upokorzenie we wtorek, roztrwaniając czterobramkową przewagę w dwumeczu z mistrzem Austrii LASK i przegrywając 1:5 w rewanżu oraz 4:5 w całym dwumeczu.
Brak awansu do fazy grupowej pozbawi klub szacunkowo 40 milionów funtów, nawet mimo udziału w drugorzędnej Lidze Europy.
O'Neill, który podczas swojego drugiego pełnego sezonu w historycznym klubie poprowadził go do mistrzostwa po dramatycznym zwycięstwie nad rywalem Hearts w ostatniej kolejce, przyznał, że brak awansu jest kosztowny pod każdym względem.
"Awans do Ligi Mistrzów jest kluczowy, to ważne pod każdym względem" - powiedział 74-letni Irlandczyk z Północy. "Finansowo, prestiżowo, ale musimy się podnieść. To znowu moje zadanie, by tego dokonać. Myślę, że mówiłem już w zeszłym tygodniu, że gdybyśmy awansowali do Ligi Mistrzów, to piłkarze chcieliby do nas dołączyć właśnie z tego powodu. Teraz tak nie będzie".
O'Neill, który jako piłkarz dwukrotnie zdobywał Puchar Europy z Nottingham Forest, przyznał, że drużyna wymaga wzmocnień, bo ten występ obnażył jej słabości.
"Wiemy, że jesteśmy bardzo daleko od ideału" - powiedział O'Neill, który w pierwszym okresie pracy doprowadził Celtic do finału Pucharu UEFA w 2003 roku. "To absolutna prawda. Myślę, że i tak już to wiedzieliśmy".
'Trzeba to przełknąć'
O'Neill, który opuścił początek sezonu ligowego z powodu zabiegu szpitalnego związanego z "kilkoma dolegliwościami naraz", był w swojej analizie bardziej dyplomatyczny niż kapitan drużyny Callum McGregor.
33-letni pomocnik, który całą karierę spędził w Celticu poza krótkim wypożyczeniem do angielskiego Notts County, nie owijał w bawełnę.
"Dostaliśmy to, na co zasłużyliśmy" - powiedział w rozmowie z Amazon Prime. "Przez cały mecz byliśmy pasywni. Wyglądaliśmy, jakbyśmy bali się wygrać ten mecz. Nie sądzę, żebyśmy w pierwszym meczu też zagrali dobrze. Strzeliliśmy gole w odpowiednich momentach i nam się upiekło. Musimy to przełknąć. Przepraszamy naszych kibiców i klub, bo nie ma żadnego wytłumaczenia dla takiej porażki".
Chociaż O'Neill podkreślił, że bierze pełną "odpowiedzialność" za katastrofalny występ, McGregor uważał, że winę ponoszą także inni.
"To w takim samym stopniu wina piłkarzy, jak wszystkich innych. Nie można szukać wymówek gdzie indziej" - stwierdził. "Teraz zobaczymy, z czego jesteśmy zrobieni. Po takim meczu nie ma żadnych usprawiedliwień. Jeśli prowadzisz 1:0 i to cię nie uspokaja, to jest nasza wina".
McGregor podkreślił, że teraz charakter piłkarzy zostanie wystawiony na próbę.
"Przewracasz się na dużej przeszkodzie i pojawiają się pytania. Nie można przegrać w takich rozmiarach i potem szukać wymówek," powiedział. "Trzeba się podnieść, trzeba pokazać reakcję – na tym polega gra w Celtiku".
Pierwsza okazja do rehabilitacji nadarzy się w sobotę, gdy lider tabeli Premiership – ma sześć punktów po dwóch kolejkach – podejmie Falkirk, który zdobył tylko jeden punkt.
