Władze Feyenoordu uznały niedzielne wydarzenia w Leeuwarden za „całkowicie nieakceptowalne”. Drużyna prowadzona przez Giovanniego van Bronckhorsta zagra w konsekwencji bez wsparcia przyjezdnych kibiców w Nijmegen oraz w Zwolle.
Podczas meczu SC Cambuur – Feyenoord kibice gości masowo odpalali materiały pirotechniczne. Część z nich została rzucona w kierunku sektorów zajmowanych przez sympatyków gospodarzy. Rannych zostało siedem osób. Wśród zgłoszonych obrażeń były poparzenia, urazy oczu oraz uszkodzenia słuchu.
Holenderski związek piłkarski (KNVB) prowadzi postępowanie w sprawie wydarzeń w Leeuwarden. Feyenoord może więc zostać dodatkowo ukarany przez władze rozgrywek.
Do wtorku policja nie zatrzymała żadnego z podejrzanych. Funkcjonariusze próbują zidentyfikować sprawców na podstawie nagrań wykonanych na stadionie.
Jeszcze przed decyzją klubu burmistrz Nijmegen Hubert Bruls zapowiedział, że jeśli do początku przyszłego tygodnia nie będzie jasne, czy sprawcy zostaną ujęci, kibice Feyenoordu nie zostaną wpuszczeni na zaplanowany na 5 września mecz z NEC. Tłumaczył, że dopuszczenie do spotkania osób odpowiedzialnych za incydent byłoby „moralnie niewłaściwe”.
Minister sprawiedliwości David van Weel ocenił natomiast, że na stadionie odpalono „pół arsenału wojennego”. Jego zdaniem konieczne jest znaczne usprawnienie kontroli przy wejściach. Minister zapowiedział, że w ciągu dwóch tygodni ponownie spotka się w tej sprawie z przedstawicielami KNVB.
