Anna Carreau, Flashscore: Jak wyobrażasz sobie finał i czy masz przygotowaną jakąś specjalną cieszynkę, jeśli strzelisz gola?
Claudia Pina: Myślę, że jeśli strzelę, wszystko wyjdzie naturalnie. Najważniejsze jest dobrze wejść w mecz, żeby drużyna była gotowa i żebyśmy grały swoją piłkę, jak zawsze powtarzam. To na pewno będzie trudne spotkanie, ale piękne do oglądania.
Przeczytaj także wywiad z Ewą Pajor przed finałem LM!
Przeżywasz jeden z najlepszych momentów w swojej karierze. Jak podchodzisz do tego finału Ligi Mistrzyń – jako zawodniczka wyjściowego składu czy raczej jako joker, który może wejść po 60. minucie i odmienić losy meczu?
Mam nadzieję, że wejdę wtedy, kiedy drużyna będzie mnie potrzebować. Jeśli od początku, to świetnie, a jeśli jako joker w drugiej połowie, to też dobrze. Postaram się być w najwyższej formie i najlepszym możliwym stanie, tak jak powiedziałaś, żeby pomóc drużynie w każdej sytuacji, jaka pojawi się na boisku.
Mówiłaś, że mecz będzie trudny. Gdzie według ciebie leży największa trudność, zwłaszcza że Jonathan bardzo dobrze zna tę drużynę? Co będzie najtrudniejsze w starciu z Lyonem?
Uważam, że musimy zachować spokój przy piłce, grać swoją grę i nie dać się wciągnąć w szybkie tempo, bo to by im sprzyjało – mają bardzo silne i szybkie zawodniczki. Najważniejsze jest kontrolować mecz przez cały czas, starać się atakować i jak najdłużej utrzymywać się przy piłce.
Kilka lat temu, gdy trafiałyście na OL Lyonnes, mówiłyście sobie: "Ojej, to będzie trudne"... Czy teraz nie jest odwrotnie i to dzięki waszej pracy i dobrym wynikom one myślą: "Ach, musimy zagrać z Barçą"?
Myślę, że obie drużyny są naprawdę wielkie. Żeby dojść do finału Ligi Mistrzyń, trzeba przejść przez wiele trudnych spotkań w ciągu roku. Uważam, że one miały bardzo dobry sezon, my również. Na razie to one pozostają królową Europy, więc będą dla nas bardzo wymagającym rywalem. Pokonałyśmy je w finale, więc pewnie też o tym pamiętają. Mam nadzieję, że to będzie piękny mecz i wszyscy będziemy się nim cieszyć.
Wielki finał Ligi Mistrzyń w sobotę o 18:00, śledź go z Flashscore!

Po świętowaniu mistrzostwa w lidze Pere Romeu podkreślał, że twoja rola w drużynie wykracza poza zdobywanie bramek. Wiadomo, że najbardziej lubisz strzelać, ale jak wpływa na ciebie fakt, że trener tak bardzo wierzy w twoją grę?
Pokazał mi to przez cały sezon, bo niezależnie od tego, czy strzelałam gole, czy nie, to dużo grałam. Często ze mną rozmawiał i dawał mi to odczuć. Jestem spokojna i zadowolona z tego zaufania, a w sobotnim meczu, niezależnie od wszystkiego, jak mówiłam, dam z siebie sto procent.
Masz już na koncie wiele finałów. Co się w tobie zmieniło od debiutu do teraz? Na ile inaczej podchodzisz do tego finału?
To prawda, że wcześniej brałam udział w finałach, ale nie grałam w nich dużo, wchodziłam tylko na ostatnie minuty. Teraz przeżywam je na boisku, gram więcej i jestem spokojniejsza. Jak zawsze powtarzam, najważniejsze to być gotową, kiedy przyjdzie moment, i dać z siebie wszystko dla drużyny.
Jakie wspomnienia masz z pracy z Jonatanem Giráldezem jako trenerem i czym różni się od Pere Romeu?
To zupełnie różni trenerzy pod względem charakteru, ale jeśli chodzi o styl gry, obaj bardzo lubią mieć piłkę – styl Barçy - w obu przypadkach są w tym bardzo dobrzy. To on sprawił, że zaczęłam więcej grać w Barçy, choć potem znowu grałam trochę mniej. Dobrze się dogadujemy i tyle.
Czy jest jakieś przesłanie, które powtarzacie sobie w tym tygodniu przed finałem?
Być na sto procent, trenować i robić wszystko, co trzeba – zarówno podczas analizy wideo, jak i na boisku – na maksimum, żeby być w jak najlepszej formie w dniu meczu.
Z zewnątrz wyglądacie na bardzo zgraną grupę. Jaki jest sekret tej szatni i jak ważna jest ta jedność przed tak ważnym spotkaniem?
Myślę, że obecność wielu młodych zawodniczek wnosi dużo radości przed treningami i meczami, a te bardziej doświadczone wnoszą spokój, zwłaszcza w kluczowych momentach. To drużyna, która jest w świetnym rytmie, czerpie radość z gry i to jest bardzo ważne. Uważam też, że niezależnie od tego, kto gra, wszystkie jesteśmy szczęśliwe, bo czujemy się częścią zespołu. To kluczowe, by wytrzymać końcówkę sezonu. I niezależnie od tego, co się wydarzy w sobotę, mamy świadomość, że jesteśmy drużyną i nieważne, kto wyjdzie na boisko – trzeba wygrać za wszelką cenę.
Kiedy mecz jest zablokowany, co dzieje się w głowie takiej zawodniczki jak ty?
U mnie jest po prostu kontynuacja tego, co zawsze robię: staram się mieć piłkę, być trochę bardziej agresywną, zwłaszcza w okolicach pola karnego, i jak najczęściej próbuję strzelać.
