Azerskim futbolem od lat rządzi Karabach. Wspierany przez państwo klub, dysponujący zdecydowanie największym budżetem w lidze, zdobył w latach 2014-2025 11 tytułów i praktycznie nikt w kraju nie zakładał, że może stracić dominującą pozycję. Nagle pojawił się jednak rywal, którego w pierwszych latach dominacji klubu z południowego zachodu kraju nie było nawet na piłkarskiej mapie.
Awans Sabahu był błyskawiczny nawet jak na standardy Europy Wschodniej. W ósmym sezonie klub sięgnął po Puchar Azerbejdżanu, a rok później zdobył krajowy dublet. Wydawało się, że lepiej już być nie może. Letnia kampania w europejskich eliminacjach przerosła jednak wszystkie krajowe sukcesy.
Sabah przebrnął przez wszystkie cztery dwumecze. W decydującej rundzie eliminacji przeciwko Hapoelowi Beer Szewa w doliczonym czasie gry uniknął odpadnięcia, a w dogrywce przypieczętował sensacyjny awans do grona 36 najlepszych drużyn Europy.

Co więcej, swoje miejsce w Sabah po latach tułaczki w różnych ligach znalazł Tymoteusz Puchacz, stając się kluczowym zawodnikiem drużyny. Po sensacyjnym awansie reprezentant Polski nie krył wzruszenia, a w pierwszej kolejce zanotował debiut w Lidze Mistrzów, w dodatku na słynnym Old Trafford w starciu z Manchesterem United. Teraz w rozmowie z czeską redakcją Flashscore o klubie opowiedział jego były kolega z zespołu, Pavol Safranko.
"Ta historia jest niewiarygodna, ale pokazuje tylko, jak zdeterminowane jest kierownictwo Sabahu. Kiedy zobaczyło, że wszystko zaczyna się układać, postawiło na rozwój i nie bało się zainwestować w klub naprawdę dużych pieniędzy" - powiedział słowacki napastnik, który spędził w Sabahu dwa ostatnie sezony.
W czym przejawia się ta determinacja?
"Chodzi o pełne zaangażowanie w sprawy klubu. Ludzie z kierownictwa robią wszystko, aby klub funkcjonował jak najbardziej profesjonalnie. Czerpią inspirację z największych europejskich klubów i zaczyna to być widoczne w wynikach oraz infrastrukturze".
Jak wiele brakuje jeszcze do zachodnioeuropejskich standardów?
"Odważę się powiedzieć, że niewiele. W ciągu tych dziewięciu lat wykonano tam ogrom pracy. Klub inspiruje się najlepszymi zespołami i stara się zbliżać do europejskich standardów. Trochę przypomina to sytuację w Zatoce Perskiej, gdzie obecnie w futbol inwestuje się ogromne środki".
Nie chodzi więc tylko o pierwszy zespół, ale również o inwestycje w całą infrastrukturę?
"Dokładnie. W Europie Wschodniej właściciele często koncentrują się wyłącznie na sukcesie pierwszego zespołu, ale Sabah buduje klub także od podstaw. Kierownictwo stworzyło między innymi nową akademię, która prezentuje europejski najwyższy poziom. Świetnie działają tam również inne obszary ściśle związane z futbolem".
Proszę opowiedzieć...
"Właściwie cały poprzedni sezon spędziłem na leczeniu z powodu zerwania więzadła krzyżowego w kolanie. Klub zorganizował całą terapię i rehabilitację oraz pomógł mi wrócić do futbolu. Cały zespół medyczny stał na bardzo wysokim poziomie".
Dzięki temu, że zostałeś w Baku, mogłeś uczestniczyć w historycznej kampanii w lidze i pucharze…
"Z perspektywy czasu wydaje mi się to niewiarygodne. Kiedy przychodziłem do Sabahu, miałem ambicje i wierzyłem, że będę walczył o tytuły, ale po pierwszym sezonie musiałem nieco obniżyć oczekiwania. Dorównanie Karabachowi było niezwykle trudne i obiektywnie nie mieliśmy do tego wystarczającej jakości. Latem ubiegłego roku kierownictwo sprowadziło jednak jakościowych zawodników i nowego trenera, a zespół nagle emanował ogromnym głodem sukcesu. Z meczu na mecz byliśmy coraz bardziej dominujący, wzrósł poziom treningów i nagle zaczęliśmy pokonywać słabsze drużyny ligowe z dużą przewagą. Wszystko zaczęło się napędzać i skończyło awansem do Ligi Mistrzów".
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

Jak dużą rolę w tym awansie odegrał trener Valdas Dambrauskas?
"Kluczową. W klubie pracowałem z trzema trenerami i to on zdecydowanie najmocniej przejął kontrolę nad zespołem. Bardzo dużą wagę przywiązuje do dyscypliny i taktyki. Uważam, że potrafi uprzykrzyć mecz praktycznie każdej drużynie. Jednocześnie gra bardzo ofensywnie. Często powtarzał, że podziwia podejście niemieckich klubów, które potrafią atakować i grać na pełnych obrotach nawet przy wyniku 5:1".
Trener Sabahu o drodze do marzeń: najlepszy wynik to 4:3
Na czym polega największa siła Sabahu pod jego wodzą?
"Chyba na intensywności i bardzo dopracowanym pressingu. To element, który od początku trenowaliśmy naprawdę intensywnie. Cały czas wpajał nam, że nie ma znaczenia, z jakim rywalem gramy. Wysoki pressing był dla niego podstawą".
Dla napastników musi to być jednak bardzo wymagające…
"Zdecydowanie. W każdym meczu pokonywaliśmy mnóstwo metrów z ogromną intensywnością. Mimo że zespół strzelał dużo goli, napastnicy nie byli aż tak produktywni. Trener wymaga od nich przede wszystkim pracy, dzięki której tworzą przestrzeń dla innych. Muszę jednak przyznać, że to niezwykle skuteczne. Było kilka meczów, w których w ciągu pierwszych 10-15 minut potrafiliśmy strzelić trzy gole, a później spotkania były już tylko dogrywane".
Slavia również od dawna prezentuje bardzo intensywny futbol. Czego spodziewa się pan po tym meczu?
"Jestem ciekaw, jak oba zespoły sobie z tym poradzą. Zdecydowanie nie uważam jednak, że Slavię czeka łatwe zadanie. Sabah ma w ofensywie niezwykle
utalentowanych piłkarzy. Z drugiej strony jako zawodnik potrafię też zrozumieć, gdyby Slavia nieco zlekceważyła Sabah, bo to właściwie nieznany zespół".

Puchacz vs. rewelacja reprezentacji Polski
Po drugiej stronie boiska na Baku Olympic Stadium możemy zobaczyć Wiktora Nowaka oraz Oskara Kubiaka, którzy również zadebiutowali w elitarnych rozgrywkach w pierwszej rundzie. Oczy polskich fanów będą zwrócone przede wszystkim na pierwszego z nich. Nowak błyszczy w barwach lidera czeskiej ekstraklasy, mając na koncie pięć goli i asystę. Mimo dwóch porażek biało-czerwonych podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej były zawodnik m.in. Wisły Płock pokazał się z świetnej strony i szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie drużyny narodowej. Pokazał, że nie ma kompleksów i potrafi pokazać swoje umiejętności na największych arenach.
W drugiej kolejce Ligi Mistrzów mogą pojawić się także inni Polacy. RC Lens Michała Skórasia i kontuzjowanego Maika Nawrockiego, który nie został zgłoszony do rozgrywek, podejmie Sporting CP, z kolei Inter Mediolan z Piotrem Zielińskim zagra na San Siro z Club Brugge. Także we wtorek Barcelona, z rezerwowym bramkarzem Wojciechem Szczęsnym, zmierzy się w Stambule z Galatasaray.
W środę Feyenoord podejmie Como, w drużynie gospodarzy może zagrać Jakub Moder. W spotkaniach rozgrywanych o 21:00 możliwy jest występ Matty'ego Casha, którego Aston Villa zagra z Fenerbahce Stambuł, a także polskiego tercetu z FC Porto: Jana Bednarka, Jakuba Kiwiora i Oskara Pietuszewskiego, których rywalem będzie Real Betis.
