Odpowiedź jest oczywista. Pieniądze.
Właścicielem klubu jest rosyjski miliarder Siergiej Lomakin, a za jego kadencji Pafos przeszedł drogę od cypryjskiego średniaka do europejskiej elity. "Środki, które pan Lomakin inwestuje w piłkę, są ogromne" – przyznał w rozmowie z czeską redakcją Flashscore czeski obrońca Josef Kvída, który spędził w Pafosie pięć lat i był nawet jednym z kapitanów klubu.
Oprócz cypryjskiego zespołu Lomakin posiada większościowe udziały także w łotewskim FC Riga, drugoligowym rosyjskim Rodina Moskwa oraz dubajskim United FC. Jednak to Pafos jest wizytówką jego piłkarskiego imperium.
Fiasko w Anglii
Kontrowersyjny rosyjski biznesmen, który dwa lata temu stracił cypryjskie obywatelstwo z powodu nieprawidłowości w dokumentach urzędowych, jest właścicielem klubu od dziewięciu lat i w tym czasie całkowicie odmienił jego funkcjonowanie. Sfinansował nowoczesny kompleks treningowy, za jego rządów powstała akademia oraz dział skautingu oparty na analizie danych.
"Klub rozwija się we wszystkich aspektach i tym samym podnosi poziom całej cypryjskiej ligi. Sposób, w jaki w Pafosie prowadzi się piłkę, jest na Cyprze czymś wyjątkowym" - zdradził Kvída, który od stycznia ubiegłego roku gra w Apollonie Limassol.
Lomakin na czele klubu z zachodniego wybrzeża Cypru postawił Romana Dubova, który zaczął budować wszystko od podstaw.
Biznesmen rosyjskiego pochodzenia, posiadający od 1999 roku brytyjskie obywatelstwo, działał już wcześniej w środowisku piłkarskim w Anglii. Wraz ze wspólnikiem Władimirem Antonowem przez pewien czas był właścicielem Portsmouth, jednak cała przygoda zakończyła się niepowodzeniem.
Antonow został skazany za oszustwo bankowe, a Dubov wycofał się z piłki. "Dużo mnie to nauczyło. Zrozumiałem, że muszę bardzo uważać, z kim wchodzę w interesy" - wspominał po latach.
Projekt długodystansowy
Wygląda na to, że na Cyprze dokonał właściwego wyboru.
Pafos włączył do portfela swojej firmy Total Sport Investments i od razu po przejęciu wyznaczył ambitny, długoterminowy cel: awans do Ligi Mistrzów.
"Gdy przyszedłem do Pafosu, plan był prosty. Chcieliśmy stworzyć klub, który będzie miał wartość także za kilkadziesiąt lat. Nie chodziło nam tylko o zbudowanie konkurencyjnej drużyny, ale o trwały projekt piłkarski, który odniesie sukces zarówno na boisku, jak i w biznesie" - przyznał Dubov w rozmowie z The Athletic.

Dlatego Pafos nie wskoczył od razu do czołówki cypryjskiej ligi. Klub powoli piął się w tabeli, a poza boiskiem budował niezbędną siłę.
Z czasem zaczęło to przynosić efekty także na boisku. W 2024 roku klub po raz drugi z rzędu zajął czwarte miejsce w lidze, ale cieszył się ze zdobycia Pucharu Cypru i po raz pierwszy w historii awansował do europejskich pucharów.
Od pierwszej rundy kwalifikacyjnej Pafos zdołał przebić się do fazy grupowej Ligi Konferencji i już w debiucie dotarł do grona 16 najlepszych drużyn. W sezonie 2024/2025 po raz pierwszy w historii sięgnął po mistrzostwo Cypru i zapewnił sobie miejsce w drugiej rundzie eliminacji LM.
Czy Slavia doczeka się pierwszego zwycięstwa w LM od 18 lat?
W trudnych meczach kwalifikacyjnych Pafos poradził sobie z Maccabi Tel Awiw, Dynamem Kijów i Crveną zvezdą Belgrad, a po ośmiu i pół roku pod wodzą Dubova po raz pierwszy awansował do wymarzonej Ligi Mistrzów.
Dubov zrealizował to, co założył sobie po wejściu do klubu. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Pafos wśród europejskiej elity zdobył już sześć punktów i przed meczem z praską Slavią wciąż ma szansę na awans do play-off.
Nawet to jednak Dubovowi nie wystarcza. "Gdybyście zapytali Romana, powiedziałby wam, że chce kiedyś wygrać Ligę Mistrzów" - zdradził Rodolfo Vaz, szef skautingu cypryjskiego zespołu.
To bardzo ambitne marzenie. Jednak jedno podobne już się cypryjskiemu kopciuszkowi spełniło…
