Na tym stadionie Bośniacy nie przegrali od ponad roku, z kolei Polacy z Bośnią nie przegrali jeszcze nigdy. Zatem remis? Dla aspiracji obu zespołów ten wynik wydawał się zbyt niski i liczyliśmy na walkę o pełną pulę.
Sprawdź statystyki meczu Bośnia i Hercegowina – Polska
Do przerwy 0:0 mogło nas martwić
Gospodarze szukali mocnego otwarcia i już w 2. minucie Matty Cash musiał wybijać uderzenie Kolasinaca. Lekko oszołomieni na starcie, nasi piłkarze doszli pod pole karne Bośni w 8. minucie, gdy pierwszy strzał Kiwiora został zablokowany. Udało się zrównoważyć siły na nierównym boisku i tylko brak finalizacji był problemem obu zespołów, które uzyskiwały najwyżej stałe fragmenty.
Kwadrans wybił przy niecelnym strzale Smajlovicia, a polskie serca musiały zabić mocniej w 23. minucie. Wtedy Kiwior próbą przecięcia centry skierował piłkę w światło bramki. Na szczęście Bułka zatrzymał piłkę, a Cash asekurował sytuację. W okolicach półgodziny wydawało się, że Polacy na dłużej złapali inicjatywę. Nie byli w stanie udokumentować jej strzałem, za to bardzo szybko odzyskiwali piłkę na połowie rywali, co mogło się podobać.
Wreszcie, w 43. minucie Wiktor Nowak wyprowadził akcję czwórką, w której jemu przypadł w udziale strzał – Martin Zlomislić zatrzymał go wybiciem. Z kolei w 45. minucie Świderski przegrał walkę z bramkarzem po świetnym dograniu Nowaka, ale zdołał wycofać piłkę na środek. Tam Szymański mocno strzelił po ziemi, zablokowany przez obrońcę na linii. Po tych akcjach xG Polski przekroczyło 1,15, ale za oczekiwane gole punktów nie ma.

Pod koniec za remisem zaczęliśmy tęsknić
Druga część błyskawicznie podniosła temperaturę. Najpierw brutalny faul Tabakovicia na Świderskim bez kartki, a zaraz potem gol dla Bośni autorstwa tegoż Tabakovicia… tyle że po spalonym Demirovicia, co unieważnił VAR. Było też domaganie się karnego dla Polski po ręce Basicia w polu karnym, ale wszystko bez efektu.
Jakby kolejne 0:0 było nam pisane. Zdawał się to potwierdzać niecelny strzał Frankowskiego po rzucie rożnym czy fenomenalna interwencja Bułki po uderzeniu Demirovicia w 57. minucie (i tak zagrał ręką, więc gola by nie było). Niepokój mogła budzić konieczność zmiany Casha moment później, za to wejście zmienników i kolejne ataki Polaków dawały wiarę, że to jeszcze nie koniec emocji.
Tyle że Frankowski po rykoszecie uderzał niecelnie, po kolejnym kornerze Kiwior z główki ustrzelił Bednarka, a Żukowski z dystansu – tylko piłkochwyt. W fazie naporu doszliśmy do ostatniego kwadransa i nie pokazaliśmy już wiele więcej. Za to w 76. minucie atak Żukowskiego na nogę Demirovicia spowodował analizę karnego dla Bośniaków. Na szczęście w tej samej akcji był spalony i VAR go wychwycił.
Ocaleni raz, Polacy ponownie musieli wyczekiwać werdyktu VAR w 82. minucie. Bednarek przekroczył przepisy i tym razem arbiter wskazał na wapno. Ivan Basić pewnie wykorzystał sytuację, którą pomógł wypracować bezcenny zmiennik Bajraktarević. Po tej akcji miejscowi robili wszystko, by uniemożliwić odpowiedź, atakując Polaków już na naszej połowie.
Cel zrealizowali wzorowo: niecelna próba Zielińskiego z dystansu była ostatnią w wykonaniu naszej drużyny i miejscowi - słusznie - zaczęli świętować jeszcze przed ostatnim gwizdkiem, bo zagrożenia nie było.

