Hallgrimssona zapytano o zachowanie jego piłkarzy podczas poprzedniego spotkania z Izraelem. Selekcjoner odmówił wejścia w dyskusję polityczną i poprosił, by pytania dotyczyły meczu.
Następnie inny dziennikarz poruszył kwestię rzekomego incydentu, do którego miało dojść na pokładzie samolotu FlyDubai lecącego do Tel Awiwu. Nie miał on związku z meczem. Oficer prasowy Irlandii zareagował i również poprosił o powrót do tematów sportowych.
Odrzucony zarzut i spór o mikrofon
Napięcie wzrosło, gdy izraelski dziennikarz stwierdził, że rywale piłkarzy jego reprezentacji mieli nazwać "małpami". Przedstawiciel Irlandii kategorycznie odrzucił ten zarzut, a inny członek sztabu próbował odebrać dziennikarzowi mikrofon.
"Wykonuję swoją pracę. Nie możesz odebrać mi mikrofonu. Nie kładź na mnie ręki! To nie jest kłamstwo, tylko coś, co zostało powiedziane. To konferencja prasowa, na którą zostaliśmy zaproszeni, i mamy prawo zadawać pytania" — protestował dziennikarz.
Oficer prasowy przerwał konferencję, a Hallgrimsson, przedstawiciele zespołu i irlandzcy dziennikarze opuścili salę.
Napięcia zaczęły się podczas pierwszego meczu
Irlandia wygrała pierwsze spotkanie 3:0 na neutralnym terenie, na Węgrzech. Według relacji mediów udział Irlandczyków został zatwierdzony w wewnętrznym głosowaniu, gdyż wcześniej rozważali oni rezygnację z gry w geście solidarności z Palestyną.
Podczas tamtego meczu irlandzcy piłkarze nosili czarne opaski, pochylili głowy w trakcie hymnu Izraela i całowali opaski po zdobyciu bramek. Gesty te wywołały gwałtowną reakcję izraelskiego kapitana Manora Solomona.
"Jest jasne, że nas nienawidzą, a my ich nie lubimy. Czekam na kolejny mecz z nimi. Będzie to zupełnie inne spotkanie" — powiedział Solomon, cytowany przez "Times of Izrael".
Rewanż Irlandia – Izrael w czwartej kolejce Ligi Narodów zaplanowano na niedzielę na 21:45.
