To był niezwykle ważny test dla biało-czerwonych. Po pierwszych dwóch spotkaniach, w których zdobyli tylko punkt za remis z Bośnią i Hercegowiną, nastroje wokół kadry i wśród kibiców były minorowe. Jak zwykle w ostatnich latach, sporo krytyki wylewało się także na Roberta Lewandowskiego. Słychać było głosy, że jest już za stary na występy w reprezentacji, po przenosinach do MLS jego skuteczność spadła, a nawet to, że jego gra tłumi potencjał młodszych zawodników.
Kapitan drużyny narodowej nie mógł sobie zatem wymarzyć lepszej okazji, by uciszyć swoich krytyków. W końcu w poprzednich dwóch meczach z Rumunią strzelił pięć goli, był to jeden z jego "ulubionych" rywali, po Gibraltarze, San Marino i Andorze. Po piątkowym starciu jego bilans z tym przeciwnikiem wzrósł do ośmiu bramek.

Lewandowski okazał się oczywiście najlepszym zawodnikiem w ofensywie. W swoim 170. występie w kadrze otworzył wynik spotkania, wykorzystując rzut karny podyktowany na nim samym. Następnie w znakomity sposób wyprzedził obrońców, wbijając piłkę do siatki po efektownej akcji Nicoli Zalewskiego, a na koniec po imponującym rajdzie między obrońcami ustalił wynik spotkania.
Hat-trick przy xG strzałów celnych (xGOT) 2.36 oznacza, że Lewandowski wykazał się świetną skutecznością i ponadprzeciętną jakością wykończenia - zwłaszcza trzeci gol wymagał od niego sporej kreatywności. Tylko jedno z jego celnych uderzeń ostatecznie nie zakończyło się golem, a w sumie Otto Hindricha, bramkarza Legii, próbował pokonać łącznie siedem razy.

"Lewy" zachowywał przy tym dokładność w grze kombinacyjnej. Popisał się 3/3 (100%) udanymi odegraniami, a 22 z jego 26 podań trafiło do kolegów z drużyny (85% skuteczności). Obalił również tezę, jakoby jedynie bezczynnie czekał na podania w polu karnym - w końcu najwięcej kontaktów z piłką miał w strefie tuż przed szesnastką rywali (14 z 54).

Co ciekawe, Lewandowski uplasował się także na trzecim miejscu wśród najlepszych zawodników defensywnych biało-czerwonych, a na czwartym biorąc pod uwagę obie drużyny. Wygrał 9 z 17 pojedynków, w tym jedną próbę w powietrzu. Ta statystyka pokazuje także, że jego starcia z rywalami nie ograniczają się jedynie do walki o przechwycenie górnej piłki. 38-latek zaimponował także 2/3 (67%) udanymi odbiorami futbolówki i jedną odzyskaną piłką. Skazą na jego występie są dwa faule, a właściwie konsekwencja drugiego z nich - po ataku na obrońcę Andreia Coubisa otrzymał żółtą kartkę, która w konsekwencji eliminuje go z gry w następnym meczu z Bośnią i Hercegowiną.

"Oczywiście bardzo się cieszę z hat-tricka i zdecydowanego zwycięstwa. Jak widać, wciąż jestem potrzebny. Nie tylko ze względu na doświadczenie czy grę pozycyjną, ale przede wszystkim dlatego, że ciągle strzelam gole" - skomentował po meczu przed własną publicznością z uśmiechem Lewandowski, który w reprezentacji Polski ma już na koncie 92 gole. Biorąc pod uwagę jego nastrój i wypowiedzi, można zakładać, że plany na zakończenie występów w biało-czerwonych barwach odłoży przynajmniej do przekroczenia magicznej "setki".
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

