Aż można się zastanawiać, czy nie ma jakiegoś wyjątkowego daru. Przeciwko Villarreal w finale Como Cup, a następnie przeciwko PSG podczas Superpucharu Francji, Michał Skóraś doprowadził do czerwonej kartki najpierw u Pau Navarro, a potem u Nuno Mendesa. To przyciąga uwagę, bo sprowokować dwa czerwone kartoniki, w tym jeden w meczu towarzyskim, i to wchodząc z ławki, nie jest dane każdemu...
Polak to reprezentant kraju (14 występów), który ma za sobą trzy sezony w Belgii w barwach Club Brugge, gdzie przeżył zarówno piękną przygodę w Lidze Konferencji, jak i rolę rezerwowego – regularnie wykorzystywanego, ale nie do końca zadowolonego z tej pozycji. Następnie przeniósł się do Gent, a po pełnym sezonie (32 mecze Jupiler Pro League, 2 gole, 7 asyst) obrał kurs na południe, do Lens, za 6 milionów euro.
Przekonujące wejście przeciwko Auxerre
Skóraś potrafi grać praktycznie wszędzie, ale przede wszystkim na skrzydłach. Już pokazał swoje atuty wchodząc z ławki. W meczu z PSG jego dośrodkowanie do główki Matthieu Udola powinno było zakończyć się asystą, gdyby nie zbyt wczesny gwizdek sędziego. Za to przeciwko Auxerre, po podaniu Floriana Thauvina, zaliczył asystę przy golu Ismaelo Ganiou.
To wejście było bardzo udane dla Skórasia, który w pełni spełnił oczekiwania Dino Toppmöllera. Otrzymał ocenę 8,3 w Flashscore, a w niespełna pół godziny pokazał pełnię swoich możliwości – zarówno z piłką, jak i w walce fizycznej oraz w umiejętności wymuszania fauli. Oczywiście rywal grał w osłabieniu, ale jego natychmiastowe zaangażowanie miało wpływ na końcowy wynik.

Choć trzeba będzie to jeszcze potwierdzić w kolejnych tygodniach, Skóraś wydaje się być zawodnikiem, który szybko zyska sympatię Bollaert, i to nie tylko ze względu na narodowość czy podobieństwo nazwiska do legendy Erica Sikory. Z drugiej strony, ma wszystkie cechy zawodnika, który potrafi być prawdziwą zmorą dla rywali, zmuszając ich do zachowania zimnej krwi w starciu z kimś o tak wielkim zaangażowaniu.
