Pod nieobecność Kingi Szemik, w piątek jej imienniczka Seweryn miała wiele pracy przez cały mecz. Skapitulowała tylko pod koniec pierwszej połowy, gdy gola strzeliła Elena Dhont, której asystowała Tessa Wullaert. To było jedyne trafienie meczu zakończonego wynikiem 1:0.
Gospodynie podczas ulewy w Leuven oddały aż 11 strzałów na bramkę Seweryn, która imponowała instynktem i refleksem. Statystycznie zatrzymała o trzy gole więcej niż wynikało to z okazji przeciwniczek. Można powiedzieć wprost, że gdyby nie jej skuteczność, sprawa awansu byłaby zamknięta przed rewanżem.
"Bardzo się cieszę z mojej pracy. Utrzymałam w grze naszą drużynę. W piłce nożnej przewaga jednej bramki to niedużo. W rewanżu jak wyjdzie nam jedna akcja, to zaczniemy od zera. Pomogłam na tyle, na ile mogłam. Jeśli jedna zawodniczka ma gorszy dzień, to druga musi ciągnąć drużynę. Dobrze się czułam i pomogłam swoimi interwencjami. Oczywiście nie jestem zadowolona z wyniku" - oświadczyła Seweryn na antenie TVP Sport.

Obie drużyny zmarnowały rzuty karne. W pierwszej połowie bramkarki obroniły strzały Wullaert i Ewy Pajor z 11 metrów.
"Zabrakło skuteczności pod bramką rywala. Dużo się działo. Nie wykorzystałyśmy rzutu karnego. Musimy pracować nad koncentracją. Myślę, że w kolejnym meczu powinno już wejść" - dodała.
Rewanż odbędzie się we wtorek w Gdańsku (18:00). Jeśli Polska wyeliminuje Belgię, to w drugiej rundzie baraży zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu Irlandia - Kazachstan. Pierwsze spotkanie Irlandki wygrały 8:0.
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

