Szwedzi od początku meczu w Nowym Jorku nie byli w stanie dorównać faworytowi. Dwukrotnie uratował ich słupek, ale pod koniec pierwszej połowy po raz pierwszy stracili bramkę po trafieniu Kyliana Mbappe, który później zdobył jeszcze jednego gola. W międzyczasie do siatki trafił Bradley Barcola. "Myślę, że potrzebowaliśmy kilku cudów. Kilka się zdarzyło, ale się skończyły. Dlatego potrzebowalibyśmy jeszcze kilku" - powiedział Potter na konferencji prasowej.
Francuzi, którzy wygrali już czwarte spotkanie na tym turnieju, zrobili na nim ogromne wrażenie. "Muszę powiedzieć, że osobiście nie widziałem lepszej drużyny. Jakość, jaką prezentują na całym boisku, a także możliwości rezerwowych są bardzo, bardzo mocne. Bez względu na to, kto wchodzi na boisko, grają równie dobrze. Niezwykle trudno im się przeciwstawić" - stwierdził Potter.
Docenił także Mbappe, który z sześcioma bramkami zrównał się w klasyfikacji strzelców turnieju z prowadzącym Lionelem Messim z Argentyny. "Jest oczywiste, że to absolutnie topowy zawodnik. Jego gol był świetnym przykładem szybkości, zmiany kierunku i tego, jak potrafi błyskawicznie oddać strzał. To niewiarygodnie wysoki poziom" - podkreślił Potter.
Jego podopieczni awansowali na mistrzostwa dopiero po marcowych barażach po wygranej z Polską, a sam awans do fazy pucharowej końcowego turnieju mogą uznać za sukces. "Nie mam do zawodników żadnych pretensji. Po meczu powiedziałem im, że nie uważam, by była to hańba przegrać z Francją. Chodzi o to, byśmy wykorzystali nasze występy jako fundament do dalszego rozwoju i byli dumni z tego, co już osiągnęliśmy" - dodał były trener West Hamu i Chelsea.
