W strefie mieszanej napastnik nie unikał tematu. Wyjaśniając kontekst zamieszania, Cunha zdradził, że gorąca atmosfera była odpowiedzią na komentarze rywali podczas meczu.
Zobacz tabelę mistrzostw świata na Flashscore
"To była (ich prowokacja). Padły takie słowa... aż dziwne, że od Japończyków, którzy z lekceważeniem podchodzili do rzeczy, które dla nas są bardzo ważne i traktujemy je z szacunkiem. To piękne widzieć, dokąd Japonia doszła ze swoim futbolem" – powiedział brazylijski napastnik.
Impulsem do reakcji numeru dziewięć była sytuacja, gdy Brazylia ruszyła do ataku w końcówce meczu i przypieczętowała zwycięstwo golem Gabriela Martinellego w doliczonym czasie gry.
"Jedyne, co mu powiedziałem, to: 'stary, jeśli chcesz mówić o Brazylii, musisz pamiętać, że mamy pięć gwiazdek, jak wielka jest ta koszulka i jak bardzo ją reprezentujemy'. To nie chodzi o nas, ale o wszystkich, którzy stoją za nami, kibicują i czują się wyróżnieni, widząc nas w tej koszulce. Myślę więc, że chodziło bardziej o to, co ona znaczy, niż o mnie samego. Ale nie ma problemu. Potem porozmawialiśmy i wszystko jest w porządku" – podsumował zawodnik.

Zobacz, jak Brazylia wygrała 2:1 z Japonią
Spoglądając na kolejnego rywala: "50/50"
Brazylia, mając już zapewnione miejsce wśród 16 najlepszych drużyn świata, czeka teraz na rozstrzygnięcie, z kim zmierzy się w 1/8 finału. Przeciwnik wyłoni się z pojedynku pomiędzy Norwegią a Wybrzeżem Kości Słoniowej.
Zapytany o preferencje dotyczące rywala z Europy lub Afryki w kolejnej fazie, Matheus Cunha zachował ostrożność i odrzucił jakiekolwiek faworyzowanie Brazylii w fazie pucharowej.
"Dla mnie ten pojedynek to 50/50. Ktokolwiek przyjdzie, zawsze będzie trudno" – ocenił napastnik z numerem dziewięć.

TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
