"Wygraliśmy dwa mecze nie dlatego, że byliśmy najlepszą drużyną, ale dlatego, że byliśmy zjednoczeni" – powiedział Potter na konferencji prasowej na stadionie Strawberry Arena.
Pytany o wrażenia w trakcie meczu, odpowiedział, że „bardzo rzadko zdarza się, aby wejść na stadion i poczuć coś takiego”.
"A tak właśnie było teraz. Jestem więc zaszczycony, że mogłem być częścią tego wydarzenia" – powiedział.
Dodał, że miał szczęście już dużo doświadczyć w swojej karierze, ale...
"Przeżyłem kilka niesamowitych wieczorów, ale ten wydaje się czymś więcej. Trudno to ująć w słowa" – tłumaczył. Przyznał, że po 3:2 dla Szwecji poczuł się, „jakby był poza ciałem”.
Pytany o buczenie szwedzkich kibiców przy polskim hymnie narodowym, odpowiedział, że „nie odebrał tego, jako czegoś wrogiego”.
"Wieczór był bardzo emocjonalny. Kibice obu krajów wspierali swoje drużyny, ja miałem szacunek do Szwecji, jak i Polski" – podkreślił.
Potter przyznał jedynie, że piłka nożna sprawia czasem, że „człowiek nie zachowuje się idealnie”.
Dopytywany o mistrzostwa świata w USA, Meksyku i Kanadzie, nie chciał odpowiedzieć na co liczy.
"Jestem trenerem reprezentacji Szwecji dopiero od czterech meczów, dajcie mi szansę" – uciął krótko.
