Szwecja - Polska (relacja z meczu + audiokomentarz już od 20:40)
Spotkanie rozgrywane w Sztokholmie rozpoczęło się zgodnie z wszelkimi przewidywaniami. Obie drużyny grały wyjątkowo ostrożnie, a gospodarze niemal od razu oddali piłkę biało-czerwonym, koncentrując się na defensywie. Goście także nie zamierzali forsować tempa, w końcu każda strata narażała na groźny kontratak. Zespoły broniły się przed takim scenariuszem, popełniając sporo fauli taktycznych po stracie futbolówki i przerywając tym samym grę.
Kamil Grabara długo nie musiał interweniować, ale nieustannie uczestniczył w grze jako ostatni obrońca. W końcu na odważniejszy rajd zdecydował się wracający do składu Nicola Zalewski, skrzydłowy Atalanty po minięciu rywali posłał dośrodkowanie w pole karne, ale Matty Cash nie trafił czysto w piłkę, a ta dodatkowo odbiła mu się najpierw od jednej, a po chwili od drugiej ręki.
Kiedy Szwedzi zwiększali pressing, w naszej defensywie robiło się nerwowo. Polacy nie zareagowali jednak odpowiednio i po chwili zostali za to skarceni. Wystarczyło, że gospodarze przyspieszyli nieco grę, wymienili kilka podań i wpadli w naszą szesnastkę. Yasin Ayari popisał się fantastycznym odegraniem do Anthony'ego Elangi, który pięknym strzałem w "okienko" otworzył wynik spotkania.
Podopieczni Jana Urbana nie mieli wyjścia i rozpoczęli intensywne poszukiwania okazji do wyrównania. Tuż przed upływem pół godziny gry po wrzutce z prawej strony efektownym wolejem uderzył Karol Świderski, ale Kristoffer Nordfeldt nie dał się zaskoczyć. Bramkarz AIK Solna wykazał się refleksem także po próbie Jakuba Kamińskiego.
Biało-czerwoni nie ustawali jednak w swoich atakach, zauważając, że rywale coraz częściej gubią się w obronie i w 33. minucie dopięli swego. Zalewski odebrał podanie od Piotra Zielińskiego, wykorzystał bierność obrońców i wyśmienitym uderzeniem w kierunku dalszego słupka zdobył pierwszą bramkę w tych kwalifikacjach.
Polacy nabrali pewności siebie i chcieli pójść za ciosem. Przeciwnicy faktycznie wyglądali na zdezorientowanych, ale ratował ich golkiper, zatrzymując m.in. kolejny strzał Kamińskiego z ostrego kąta. Zmarnowane okazje zemściły się w samej końcówce pierwszej połowy.
Po dość wątpliwym faulu Zalewskiego na Elandze sędzia podyktował rzut wolny. Piłkę w pole karne posłał Benjamin Nygren - wydawało się, że obrońcy zdołają wybić futbolówkę, ale jako pierwszy dopadł do niej Gustaf Lagerbielke, przywracając prowadzenie gospodarzom. Tuż przed przerwą szansę na wyrównanie po dalekim zagraniu miał jeszcze Kamiński, ale skrzydłowy FC Koeln znów przegrał pojedynek z bramkarzem.
Czy Polacy zareagują po przerwie?
