Były trener Los Blancos latem ubiegłego roku objął południowoamerykańską piłkarską potęgę i przez kwalifikacje doprowadził ją do najważniejszego turnieju. Teraz przed nim stoi pierwsza wielka misja – możliwość zdobycia mistrzostwa świata. A Brazylia ma zdecydowanie wystarczająco mocny skład, by to się udało.
"W swojej karierze zdobyłem już wiele trofeów, ale głód sukcesu jest nieskończony. Wierzę, że w tym roku zdobędziemy dla naszego kraju szóstą gwiazdę. Ancelotti odmienił drużynę na lepsze. Mógłby być moim dziadkiem, a mimo to jego przyjście uważam za najlepsze, co mogło się wydarzyć" - powiedział Vinicius na swoim kanale YouTube.
Głód sukcesu odczuwa nie tylko on, ale także jego koledzy z drużyny i sam trener. "Za każdym razem, gdy do mnie dzwoni, przypomina mi, że w tym roku wygramy. Już mówi po portugalsku, nauczył się bardzo szybko" - dodał reprezentant Brazylii, który za największych rywali uważa Portugalię, Hiszpanię, Francję i Argentynę. "Mają bardzo silne drużyny z wysokiej klasy piłkarzami. Nie będzie łatwo" - zakończył Vinicius.
