Bośnia i Hercegowina - Włochy 2:1 po rzutach karnych.
Włochy pokonały Irlandię Północną 2:0 w półfinale play-offów. Włosi mogli podchodzić do tego starcia z pewną dozą ostrożności - po raz trzeci z rzędu musieli walczyć o kwalifikację do mundialu w barażu. W pozostałych dwóch przypadkach przeżyli spore rozczarowania, odpadając ze Szwecją w 2017 r. i Macedonią Północną w 2022 r. Trzecia absencja dla czterokrotnych mistrzów świata byłaby niewyobrażalna.
Staraniom Bośni i Hercegowiny o drugi w historii udział w dużym turnieju, a pierwszy od Mistrzostw Świata w 2014 roku, towarzyszyło wiele dramatycznych momentów. Najpierw straciła wyrównującą bramkę w meczu z Austrią, tracąc tym samym szansę na bezpośrednią kwalifikację, ale w półfinale play-offów sama wyrównała stan meczu z Walią w ostatnich minutach i ostatecznie awansowała po rzutach karnych.
Moise Kean wyprowadził faworytów na prowadzenie po kwadransie gry. Napastnik Fiorentiny strzelał w sześciu kolejnych meczach dla Włoch (8 goli), podczas gdy w całej historii włoskiej reprezentacji udało się to tylko trzem piłkarzom - Adolfo Baloncieriemu w 1928 roku, Luigiemu Rivie (1969) i Roberto Bettedze (1977).
Goście zaczęli mieć problemy pod koniec pierwszej połowy, gdy obrońca Interu Alessandro Bastoni został wyrzucony z boiska. Zawodnik, który ostatnio zwrócił na siebie uwagę kontrowersyjną symulacją w pojedynku z Juventusem, zobaczył czerwoną kartkę za potknięcie.
Squadra przystąpiła więc do drugiego aktu w formacji defensywnej, z Reteguim zastąpionym na boisku przez Gattiego, i rozpoczęła się gra na czas. Włosi musieli bronić, ale od czasu do czasu znajdowali się w polu karnym, jednak Kean i Dimarco zmarnowali świetne szanse. Bośnia zdobyła bramkę 11 minut przed końcem regulaminowego czasu gry dzięki Tabakovicowi, więc musiała nastąpić dogrywka.
O gorzkim losie czterokrotnych mistrzów świata zadecydowały rzuty karne, które poszły bardzo źle. Bośnia miała stuprocentową skuteczność, podczas gdy po włoskiej stronie błąd popełnili Esposito i Cristante. Bośnia na mundialu zagra z Kanadą, Szwajcarią i Katarem.
Czechy - Dania 3:2 po rzutach karnych
Czesi zdołali odwrócić losy meczu z Irlandią i awansowali do finału barażu po rzutach karnych. Bohaterem został bramkarz Kovar, który zatrzymał czwartą i piątą próbę przeciwnika. Dał swojej drużynie nadzieję na pierwszy występ na Mistrzostwach Świata od 2006 roku.
Tym razem jednak Czechy zmierzyły się w Pradze z jeszcze trudniejszym przeciwnikiem - Danią. Grała ona w trzech z ostatnich czterech turniejów mistrzostw świata, a w półfinale barażu nie dała szans Macedonii Północnej. W Kopenhadze pokonali ich 4:0.
Gospodarze mieli wymarzony początek - Pavel Sulc już w trzeciej minucie wyprowadził ich na prowadzenie. W drugiej połowie obrońca Joachim Andersen strzelił gola na wagę dogrywki, w której padły jeszcze dwa celne strzały. W 100. minucie Ladislav Krejci przybliżył Czechów do spełnienia wielkiego marzenia, ale nieustępliwi przeciwnicy ostatecznie doprowadzili do konkursu jedenastek dzięki Kasperowi Hoghowi.
W serii jedenastek Czesi po raz kolejny okazali się skuteczni. Duńczycy nie wykorzystali aż trzech prób, a konkretnie Hojlund, Dreyer i Jensen. Po stronie gospodarzy pomylił się tylko Krejci. Na Mistrzostwach Świata Czechy zagrają z Meksykiem, Koreą Południową i Republiką Południowej Afryki.
Kosowo - Turcja 0:1
Kosowianie byli o krok od historycznego sukcesu. Po triumfie w Bratysławie poczuli ogromną euforię i jednocześnie życiową szansę. Nigdy nie grali w turnieju finałowym mistrzostw świata czy Europy, a członkami FIFA i UEFA są od 2016 roku. W Prisztinie do upragnionego awansu poprowadziła ich wyprzedana po brzegi publiczność i motywująca nagroda w wysokości miliona euro. Już za triumf nad Słowacją drużyna narodowa zainkasowała premię w wysokości 500 tysięcy euro.
Turcy celowali w swój pierwszy udział w Mistrzostwach Świata od 2002 roku, kiedy to sensacyjnie sięgnęli po brązowe medale. W półfinale barażu pokonali Rumunię 1:0 dzięki bramce Kadioglu. Wygrali wszystkie trzy dotychczasowe mecze z Kosowem z łącznym wynikiem 12:2.
Pierwsza połowa nie przyniosła gola, ale w 53. minucie napastnik Kerem Akturkoglu z Fenerbahce, zapewnił gościom prowadzenie. Ostatecznie był to jedyny gol w meczu, co oznacza, że Turcy na Mistrzostwach Świata zagrają w bardzo wyrównanej grupie z USA, Paragwajem i Australią.
