Nocą ze środy na czwartek Houston Dynamo grało na wyjeździe z San Diego FC, a mecze tych drużyn w minionym sezonie dostarczały co najmniej sześciu goli. W październikowy wieczór wszystko zmierzało w podobnym kierunku, gdy dominacja gospodarzy dała im prowadzenie 2:0 w w okresie 20-22 minuty.
Odpowiedź Houston była jeszcze bardziej efektowna, do czego przyczynił się m. in. znany z Ekstraklasy Lawrence Ennali. To on wycofał idealnie piłkę na potężny strzał Guilherme i pomógł złapać kontakt już w 24. minucie.
Wyrównanie przyszło za sprawą Mateusza Bogusza niecałe 10 minut później. Polak przyjął górną piłkę od Guilherme klatką piersiową. Mając trzech rywali zamykających drogę do bramki, odwrócony do niej tyłem 25-latek wybrał przewrotkę i piłkę posłał na tyle blisko słupka, że bramkarz tylko trącił ją rękami, a nie zatrzymał w drodze do siatki.
Wkrótce później kolejną petardę wpakował Guilherme, który w 14 minut zanotował dwa gole i asystę. Do przerwy utrzymał się wynik 2:3 na tablicy, ale San Diego ostatecznie wyszarpało remis 3:3 w końcówce, po golu Gabriela Piraniego.
Dla Mateusza Bogusza to siódmy w tym sezonie MLS gol. Po rozegraniu 28 spotkań ma też na koncie asystę. Uwzględniając również krajowy puchar, 31 meczów w jego wykonaniu dało dziewięć goli i dwie asysty. To drugi najbardziej owocny sezon w karierze zawodnika po kampanii 2024, gdy zapracował na powołanie do reprezentacji.

