Nowy trener nie przemilczał jednak faktu, że Raków nie potrafił w pierwszej połowie wypracować żadnej klarownej sytuacji do zdobycia gola. Na ten problem odpowiedź przyszła zaraz po wznowieniu gry, gdy Medaliki okazały się bezlitośnie skuteczne i zdobyły pierwszą bramkę.
"Ważne, że po niej nie cofnęliśmy się i nadal atakowaliśmy. Należy też docenić to, że był to mecz na "zero z tyłu", pierwszy od 8 marca. Tym bardziej że Korona miała dwie sytuacje, z których mogły paść gole" - ocenił Kroczek.
Trener Korony Jacek Zieliński sprawiał wrażenie mocno przybitego porażką 0:2 w Częstochowie, po której jego zespół wciąż nie może być pewny utrzymania. "Przegraliśmy bardzo ważny mecz. Powiedziałem zawodnikom, że przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Teraz już musimy się koncentrować na piątkowym meczu z Widzewem, bo od niego zależy nasza przyszłość" - podsumował doświadczony szkoleniowiec.
"Marzenia były inne, nadzieje były inne. Jeszcze po pierwszej połowie liczyliśmy na korzystny rezultat. Ale szybko te nadzieje zostały rozwiane. Pierwsza bramka nas nadkruszyła, a zaraz potem straciliśmy drugą. Pomiędzy nimi była szansa na gola dla nas, ale ją zmarnowaliśmy" - powiedział Zieliński. Chodziło o pechowy kiks Antonina, który nie zdołał pchnąć piłki do siatki w świetnej sytuacji. Korona ma czego żałować, bo w pierwszej połowie jej zawodnicy wyraźnie przeważali, ale nie byli w stanie zamienić tego na gole.
