Ligowy semafor: Anemiczni beniaminkowie, komplet zwycięstw faworytów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ligowy semafor: Anemiczni beniaminkowie, komplet zwycięstw faworytów
Ligowy semafor: Anemiczni beniaminkowie, komplet zwycięstw faworytów
Ligowy semafor: Anemiczni beniaminkowie, komplet zwycięstw faworytów
Profimedia
Kwestia spadku może w tym sezonie rozstrzygnąć się szybciej niż byśmy chcieli, za to walka o czołowe lokaty nabrała większych rumieńców niż można było się spodziewać. A tylko w ten weekend kibice oglądali nowych piłkarzy wartych łącznie ponad 4 miliony euro.

Światło czerwone. Słaby jak beniaminek

Odkąd w Ekstraklasie mamy 18 zespołów, beniaminkowie nigdy jeszcze nie mieli tak słabego sezonu. W 41 dotychczasowych meczach trzy kluby z niższej klasy rozgrywkowej zdobyły tylko 25 punktów, a w miniony weekend okrągłe zero. W zeszłym sezonie na tym etapie miały aż 45 oczek, głównie za sprawą piorunującej jesieni w wykonaniu Widzewa. Dotąd przynajmniej jeden z trzech nowych klubów dawał radę zachować ekstraklasowy status i tak w lidze zadomowiły się Stal Mielec, Warta Poznań, Radomiak i właśnie wspomniany Widzew. 

W tym sezonie po 14 kolejkach rysuje się smutny obraz kompletnej niemocy, nawet jeśli w poszczególnych meczach niewiele brakuje do korzystniejszych wyników. Już dwie z trzech nowych drużyn straciły trenerów, do najbliższego bezpiecznego miejsca nawet Puszcza Niepołomice traci aż pięć punktów, a tendencja wskazuje raczej na dalsze powiększanie buforu i cementowanie ligowego ogona niż wydostanie się którejkolwiek z drużyn kosztem starszego stażem zespołu Ekstraklasy.

Nie takiego losu spodziewali się kibice po awansie
Flashscore

Niektórzy widzą w tej sytuacji dowód, że powiększenie ligi było błędem. Tyle że póki co rozgrywki 2023/24 stanowią wyjątek, a nie regułę. Mamy do czynienia z trzema zespołami, które wyraźnie odstają i mają problem z ciułaniem punktów. Zresztą, efekt zmiany trenera w ŁKS-ie pokazuje jak w soczewce: to nie szkoleniowiec jest problemem (czy lekarstwem), w kadrze jest zbyt niewielu piłkarzy, którzy mogą mecze dźwigać. Dlatego też smutno ogląda się pożegnanie trenera Skrobacza w Ruchu, który już wcześniej imponował tym, ile umiał wykrzesać z posiadanej drużyny.

Światło pomarańczowe. Nowe miliony po raz pierwszy na boisku

W 14. kolejce polscy kibice po raz pierwszy mogli na ligowych boiskach zobaczyć nowych piłkarzy wartych ponad 4 miliony euro. Swoje pierwsze 10 minut przy Bułgarskiej w Poznaniu rozegrał Ali Gholizadeh, najdroższy piłkarz sprowadzony przez Lecha Poznań. Wcześniej pokazał się również w Pucharze Polski i kibice Kolejorza nieśmiało zaczynają odliczać czas do jego pierwszej bramki. Na razie zostawił dobre wrażenie, ale na pewno nie pokazał pełni możliwości po kontuzji.

Następnego dnia we Wrocławiu w nowych barwach pojawił się po raz pierwszy Patryk Klimala, którego rynkowa wartość to aż 2,5 miliona. Oczywiście Śląsk nie zapłacił za niego takiej kwoty, polski napastnik przeszedł do lidera Ekstraklasy po tym, jak rozwiązał umowę z Hapoelem Beer Szewa. WKS stał się więc beneficjentem wyjątkowo trudnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale i to trzeba umieć. Na razie Klimala musi na swój moment poczekać do połowy sezonu, ponieważ nie może zacząć gry dla wrocławian już jesienią. Niemniej, prezentacja na murawie już za nami.

Światło zielone. Sześciu wspaniałych?

Po zeszłym sezonie mieliśmy czterech poważnych kandydatów zapowiadających walkę o mistrzostwo Polski. Legia, Lech, Raków i Pogoń zaliczyły już po jednym gorszym okresie, tymczasem do ścisłej czołówki zapukały grające nadspodziewanie dobrze Śląsk i Jagiellonia. W 14. kolejce, po raz pierwszy w tym sezonie, każdy z tych sześciu zespołów wygrał swój mecz.

Komplet wyników 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy
Flashscore

Dla każdego oznacza to trochę co innego. Wrocławianie i Duma Podlasia wciąż przechodzą oczekiwania, a w przypadku tych drugich komplet pewnych zwycięstw na swoim boisku robi szczególne wrażenie. Lepsze zrobił w minionej kolejce tylko Raków, który rozjechał Zagłębie Lubin z nieoczekiwaną łatwością. Dla Legii najskromniejsza możliwa wygrana – 1:0 po karnym – oznacza przełamanie czarnej serii czterech porażek. I Medalikom, i Wojskowym komplet punktów przed powrotem do rozgrywek pucharowych bardzo się przyda.

Autor
Flashscore