Komisja Ligi Ekstraklasy SA poinformowała w czwartek, że zajmie się kontaktami Siemieńca z sędziami przed jednym z meczów pod koniec poprzedniego sezonu. Przewodniczący KL Jarosław Poturnicki zaznaczył jednak, że sprawa nie ma charakteru korupcyjnego lub zarzutu manipulowania wynikiem.
Jak pokazała Wirtualna Polska, Siemieniec w dniu meczu Jagiellonii z GKS w przedostatniej kolejce w Katowicach (2:2), który prowadził Paweł Raczkowski, napisał do sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika (wówczas za granicą) wiadomość. Prosił w niej wprost o pomoc głównego arbitra meczu w przypadku zawodników zagrożonych pauzą z powodu kartek.
Podobne kontakty są zakazane przepisami PZPN, a gdy do nich dojdzie, arbitrzy mają to zgłosić do PZPN, co Raczkowski uczynił zaraz po meczu (choć powinien przed spotkaniem).
Tłem sprawy jest ubiegłoroczne ubieganie się Wójcika o funkcję szefa Kolegium Sędziów PZPN, na którą został wybrany przez władze federacji Marcin Szulc. Później Wójcik zarzucił nowemu kierownictwu Kolegium Sędziów zniesławienie i mobbing, a 9 lipca złożył w związku z tym do Prokuratury Regionalnej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczącego m.in. gróźb karalnych.
W materiale WP napisano, że wcześniej Wójcik miał być namawiany w PZPN m.in. przez prezesa Cezarego Kuleszę, by nie składał tego zawiadomienia, ale federacja zaprzecza, by taka sytuacja miała miejsce. Natomiast podczas kolejnego spotkania - według relacji Wójcika - poruszono sprawę jego korespondencji z trenerem Siemieńcem.
Sędzia Wójcik na platformie X opublikował w czwartek (już po publikacji WP) film, w którym przeprosił trenera Siemieńca i zapewnił, że sprawa nie ma korupcyjnego podtekstu. Wieczorem tego dnia stanowisko wydała też Jagiellonia zapewniając, że zna sprawę, ufa trenerowi i go popiera.
"Nie miałem w tym żadnych złych intencji"
Sam szkoleniowiec odniósł się do sprawy dopiero przed piątkowym meczem Jagiellonii z Wisłą w Krakowie.
"Komisja dyscyplinarna miała charakter wyjaśniający, nie dyscyplinarny i to jest bardzo ważny aspekt tej całej sytuacji. Oczywiście ja się na tę komisję stawiłem, złożyłem swoje wyjaśnienia i na ten moment stan tej sytuacji jest taki, według mojej najlepszej wiedzy, że nie toczy się w tym momencie żadne postępowanie dyscyplinarne, jeżeli chodzi o moją osobę. Ani też nie zostały na ten moment stwierdzone żadne naruszenia, jeżeli chodzi o przepisy PZPN" - oświadczył Siemieniec na antenie Canal+.
"Oczywiście w tym wszystkim chciałbym zacząć od siebie i mam świadomość tego, że wysyłanie tej wiadomości było po prostu niepotrzebne i był to błąd. Nie miałem w tym żadnych złych intencji, ale sposób komunikacji, który wybrałem, po prostu był niepotrzebny" - mówił szkoleniowiec.
"To co mogę powiedzieć w tej sytuacji, to na pewno, że ona mnie bardzo dużo nauczyła i na pewno mogę obiecać, że to się już po prostu nie powtórzy i niczego takiego już w przyszłości nie zrobię" - zapewnił Siemieniec.
Dziękował przewodniczącemu Komisji Ligi Ekstraklasy SA, że w czwartek opublikował w internecie oficjalne oświadczenie, w którym było zawarte oficjalne stanowisko Komisji Ligi.
"Biorąc pod uwagę to, co się działo wokół mojej osoby w przestrzeni medialnej i dzieje się do dzisiaj, uważam, że to po prostu było potrzebne" - dodał.
