Na US Open taka sytuacja nie miała miejsca od 1975 roku. To także pierwszy raz od Wimbledonu 2009, gdy cztery najwyżej rozstawione tenisistki wspólnie meldują się w półfinale turnieju Wielkiego Szlema.
O miejsce w finale powalczą Sabalenka z Pegulą oraz Rybakina z Gauff.
Sabalenka walczy o trzeci z rzędu tytuł w Nowym Jorku
Aryna Sabalenka i Jessica Pegula doskonale się znają – rozegrały już 13 bezpośrednich pojedynków. Amerykanka wygrała cztery z nich w cyklu WTA, ale wciąż nie znalazła sposobu na rywalkę podczas US Open.
Sabalenka pokonała Pegulę w finale w 2024 roku, odbierając jej szansę na pierwszy tytuł wielkoszlemowy. Obie spotkały się ponownie w Nowym Jorku w 2025 roku, tym razem w półfinale, a Sabalenka znów odwróciła losy meczu i zwyciężyła.
Stawka jest ponownie ogromna. Białorusinka spróbuje zostać pierwszą tenisistką od czasów Sereny Williams w 2014 roku, która wygra US Open trzy razy z rzędu. Pegula natomiast jest jedyną z czterech półfinalistek, która nie ma jeszcze na koncie tytułu wielkoszlemowego.
Rybakina zostanie liderką rankingu
W drugim półfinale zmierzą się Elena Rybakina i Coco Gauff. Dla tenisistki z Kazachstanu awans do najlepszej czwórki ma już ogromne znaczenie – od poniedziałku po raz pierwszy w karierze zostanie liderką rankingu WTA.
Rybakina zakończy tym samym 99-tygodniowy okres, w którym Sabalenka przewodziła światowej klasyfikacji. Nowa liderka nie zamierza jednak na tym poprzestać i celuje w trzeci tytuł wielkoszlemowy w karierze.
Na drodze do finału stoi Gauff, która będzie mogła liczyć na wsparcie publiczności na Arthur Ashe Stadium. Amerykanka, mistrzyni US Open z 2023 roku, w kolejnych dwóch edycjach odpadała już w 1/8 finału.
Amerykanka ma przewagę w bezpośrednich starciach z Rybakiną – prowadzi 2:1. Ostatni pojedynek padł jednak łupem tenisistki z Kazachstanu, która odwróciła losy meczu po przegraniu pierwszego seta w półfinale Canadian Open w zeszłym miesiącu.
