Fani zapewnili doping przez ponad sto minut, bo tyle trwał ten mecz z powodu choćby dwukrotnego dość długiego analizowania istotnych sytuacji.
"Trzeba przyznać, że Motor był od nas lepszy w każdym aspekcie, nie mogliśmy się utrzymać przy piłce, a ponadto popełnialiśmy błędy techniczne. Pod względem taktycznym przeciwnik niczym nas nie zaskoczył, wiedzieliśmy jak gra, ale oni byli szybsi, a my nie wywieraliśmy presji, kiedy atakowali" - powiedział Ante Simundza.
Podkreślił też fantastyczną postawę bramkarza Karola Niemczyckiego i był zadowolony z gry Piotra Samca-Talara, który zaliczył dwie kolejne asysty, mając udział przy dziewięciu golach (z 14) zdobytych przez Śląsk, bo zaliczył cztery trafienia i pięć podań otwierających partnerom drogę do zdobycia bramki.
Natomiast trener Motoru, zadowolony oczywiście z drugiego z rzędu zwycięstwa, chwalił swoich zawodników za mądrość wykazywaną na boisku.
"W trudnych momentach, kiedy to przeciwnicy wygrywali, choć to my zdawało się, że kontrolujemy grę, piłkarze wykazali tę boiskową mądrość. Nie zwiesili głów, nie poddali się i udowodnili, że stanowią drużynę z charakterem" - nie ukrywał satysfakcji Mariusz Misiura.
"Jadę zaraz do Lubina, by na żywo obejrzeć Zagłębie, z którym już w piątek zagramy ponownie przed naszą wspaniałą publicznością" - dodał.
Śląsk natomiast za tydzień w niedzielę podejmie inny zespół z dolnych rejonów tabeli - Wieczystą Kraków.
