Sobota z Ekstraklasą: Widzew ucieka się ze strefy spadkowej. Jaga wygrywa po szalonym meczu

Zaktualizowany
Radość piłkarzy Widzewa w meczu z Lechią
Radość piłkarzy Widzewa w meczu z LechiąArena Akcji / Sipa USA / Profimedia

Sobotę z Ekstraklasą rozpoczęliśmy od bardzo ważnego meczu w Łodzi, gdzie Widzew wygrał z Lechią Gdańsk i "zrzucił" ją do strefy spadkowej, a sam z niej w końcu się wydostał. Nie brakowało też emocji w Białymstoku, gdzie Jaga wypuściła prowadzenie 2:0, żeby w doliczonym czasie strzelić gola na zwycięstwo z Pogonią. Przed nami jeszcze mecz w Zabrzu, gdzie Górnik zagra z Zagłębiem.

Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin (start 20:15) 

Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin (3:2)

W Białymstoku spotkały się drużyny, które walczą o inne cele, ale obie tak samo potrzebowały punktów. Gospodarze grają o podium i miejsce w Europie w przyszłym sezonie, a Pogoń, mimo miejsca w środku tabeli, wciąż nie mogła być pewna utrzymania w lidze. 

W 5. minucie fatalny błąd popełnił Cojocaru, który źle wyprowadził akcję ręką, bo podał do gracza Jagiellonii, a za moment strzał ręką przed polem karnym zablokował Kellyn Acosta, jednak gospodarze, moim ciekawego rozwiązania tego stałego fragmentu, nie otworzyli wyniku. 

Jagiellonia wyszła na prowadzenie w 11. minucie, kiedy świetną akcję pięknym strzałem zakończył Kajetan Szmyt, dla którego było to pierwsze trafienie dla Białostoczan. Gospodarze w początkowej fazie meczu totalnie dominowali nad gośćmi, ciągle tworzyli zagrożenie, ale brakowało im skuteczności. 

Goście co jakiś czas szukali wyjścia do ataku, ale robili to bardzo niechlujnie. Podopieczni Adriana Siemieńca byli natomiast napędzeni i w 32. minucie podwyższyli wynik po świetnej akcji, w której Norbert Wojtuszek zagrał w pole karne do Alexa Pozo, a ten „wyłożył do pustaka” piłkę dla Afimico Pululu i ten nie miał problemów z umieszczeniem jej w bramce. 

W kolejnych minutach dwie dobre okazje miał Lozano, ale za każdym razem piłka lądowała w rękawicach Cojocaru, a trzy trzeciej bramkarz Pogoni zabrał mu szansę na gola kolejki, kiedy obronił jego uderzenie sprzed pola karnego, lecące w samo okienko bramki. 

Wydawało się, że nic groźnego nie przydarzy się Jagiellonii w pierwszej części… ale wtedy sama pomogła Pogoni wrócić do meczu. Fatalnie górną piłkę przyjął Bernardo Vital, ta mu odskoczyła, a doskoczył do niej Filip Cuic i wykorzystał prezent, doprowadzając do stanu 1:2. Był to pierwszy celny strzał Portowców w meczu. Jaga do tego momentu miała ich aż 11. 

Pierwsze 15 minut drugiej części to zdecydowanie mniej emocji, brakowało dogodnych sytuacji do strzelenia gola. Wtedy po rzucie rożnym z dystansu próbował, ale uderzenie Szmyta pewnie łapał Cojocaru. "Portowcy" coraz mocniej dochodzili do głosu i po ciekawej akcji mogli doprowadzić do wyrównania w 74. minucie, ale Natan Ława z dystansu uderzył nad bramką. 

Okres dominacji gości przyniósł efekt w 83. minucie. Pogoń miała rzut wolny w okolicy pola karnego, dośrodkowana piłka przez Kamila Grosickiego została wybita, ale po chwili trafiła pod nogi Madsa Aggera, a ten precyzyjnym strzałem doprowadził do wyrównania.

Jaga zdołała jednak wrócić na prowadzenie na początku doliczonego czasu gry. Samed Bazdar oddał mocny strzał, który obronił Cojocaru, ale gospodarze mieli rzut rożny. Przy nim źle zachował się bramkarz gości, a gola na zwycięstwo strzelił... Bernadro Vital, który pod koniec pierwszej połowy popełnił błąd, dający trafienie dla Pogoni. 

Jagiellonia tym zwycięstwem pozostaje w grze o podium PKO BP Ekstraklasy, a Pogoń mimo walki wyjeżdża z Białegostoku bez punktów. 

Tabela PKO BP Ekstraklasy po meczu Jagiellonia – Pogoń
Tabela PKO BP Ekstraklasy po meczu Jagiellonia – PogońFlashscore

Widzew Łódź – Lechia Gdańsk (3:1)

W Łodzi, w ramach 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy, doszło do ważnego starcia w kontekście walki o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, bo znajdujący się pod kreską Widzew Łódź, na wypełnionym po brzegi stadionie, podejmował Lechię Gdańsk, która ma dwa punkty więcej i znajduje się lokatę wyżej od ekipy Aleksandara Vukovicia. Zwycięstwo dałoby jej oddech i wyjście do bezpiecznej strefy na dwa mecze przed końcem sezonu kosztem dzisiejszych rywali. 

Na początku nie zabrakło kontrowersji, bo Carlos Isaac był spóźniony i brutalnie sfalował Aleksandara Cirkovica, ale arbiter Jarosław Przybył pokazał za to przewinienie żółtą kartkę, choć równie dobrze mógł odesłać Hiszpana do szatni. Gospodarze od początku pojedynku szukali gola i znaleźli go w 10. minucie. Z lewej strony precyzyjną piłkę w pole karne posłał Mariusz Fornalczyk, a w nim świetnie odnalazł się Sebastian Bergier i głową strzelił 13. gola w tym sezonie. 

W kolejnych minutach mecz się nieco wyrównał, ale w 28. minucie ponownie w ekscytację wpadli fani na stadionie. Tym razem Kornvig posłał płaskie dośrodkowanie z lewej strony, Bergier znakomicie przyjął piłkę, obrócił się z obrońcą na plecach i trafił na 2:0.

Dla Widzewa dziś to było za mało, gospodarze wciąż atakowali i niecałe 10 minut później zdobyli trzeciego gola. Dośrodkowanie z rzutu rożnego powędrowało na nogę Kornviga, ten nie czekając, uderzył z powietrza, piłka odbiła się od Bergiera, ale jednak nie oglądaliśmy hat-tricka, bo szybko do piłki dopadł Steve Kapuadi i to on podwyższył wynik na 3:0. Taki wynik utrzymał się juz do przerwy, na którą gospodarze schodzili w świetnych nastrojach. 

Na początku drugiej części brakowało dogodnych okazji, ale w 52. minucie w świetny drybling wdał się Fornalczyk, który został zakończony faulem i żółtą kartką dla Ivana Zhelizko, co sprawia, że Ukrainiec będzie pauzował w meczu z Legią, co będzie ogromną stratą dla Gdańszczan. Z rzutu wolnego uderzał Kornvig, ale piłka przeleciała obok bramki. Chwilę później w końcu do głosu doszła Lechia, ale najpierw po udanym rajdzie Camilo Meny, Tomas Bobcek nie zdołał umieścić piłki w siatce, a następnie Rifet Kapić uderzył zza pola karnego wysoko nad bramką. 

Gdańszczanie dalej próbowali i dokonali tego w 66. minucie, kiedy mocno po wyłożeniu piłki przez Antona Tsarenko z dystansu huknął Zhelizko, zdobywając pięknego gola, już siódmego w tym sezonie. 

Kolejną kontrowersję mieliśmy w 87. minucie, kiedy Juljan Shehu faulował ostro w środku boiska, a Jarosław Przybył nie pokazał mu drugiej żółtej kartki. Arbiter dostał jednak prawdopodobnie informację "na ucho", że należy pokazać drugi kartonik i po chwili Albańczyk musiał opuścić murawę. Tomasz Neugebauer mógł dać nadzieję Lechii na punkt, oddał kapitalny strzał z dystansu, ale Bartłomiej Drągowski kapitalnie sparował piłkę na słupek, a następnie złapał ją w ręce. 

Taki wynik sprawia, że Widzew Łódź ma 39 punktów na koncie i wydostaje się ze strefy spadkowej na dwie kolejki przed końcem. Lechia natomiast musi drżeć o swój byt w najwyższej klasie rozgrywkowej, bo spada na 16. miejsce z dorobkiem 38 "oczek", a czekają ją jeszcze mecze z Legią Warszawa i Bruk-Betem. Widzew zmierzy się jeszcze na wyjeździe z Koroną i u siebie z Piastem Gliwice. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen