Choć to mecz przyjaźni, to nie przyciągnął na trybuny wielu widzów poza szczelnie wypełnionym sektorem gości. W końcu fani Lazio wciąż protestują przeciwko władzom klubu, a mistrz Włoch przyjechał po pewne trzy punkty.
Sprawdź szczegóły meczu Lazio - Inter
Tak przynajmniej wydawało się przed pierwszym gwizdkiem i… zawodnicy gospodarzy nie robili wiele, by zapobiec powyższemu scenariuszowi. Już po pięciu minutach wrzut z autu wykonał Bisseck, piłkę głową przedłużył Marcus Thuram, a Lautaro Martinez dopadł z pierwszej i huknął, zaskakując Edoardo Mottę.
Nerazzurri mieli absolutną kontrolę nad przebiegiem spotkania w pierwszych dwóch kwadransach, a ponieważ Lazio zdołało oddać jedno uderzenie na bramkę Josepa Martineza, goście podwoili prowadzenie dla świętego spokoju w 39. minucie. Tym razem Lautaro wszedł z piłką w kierunku bramki, ale zasłonięty dostrzegł Petara Sucicia i wycofał do niego. Ten sprzed pola karnego przymierzył i zapewnił komfortowe 2:0.
Cisza na trybunach doskonale odpowiadała sytuacji na boisku, gdzie Inter kontrolował grę bez forsowania tempa, a Rzymianie długo nie mieli werwy, by spróbować zagrozić faworytom. Dopiero po przerwie udało się wyprowadzić kilka ataków, które faktycznie sprawdzały refleks bramkarza gości, jednak rosnący impet Lazio do reszty zgasł przed upływem godziny: Alessio Romagnoli złapał bezpośrednią czerwoną kartkę i Inter miał otwartą drogę do wygranej.
To do reszty pozbawiło mecz kolorytu i jedynym pytaniem pozostało, czy Nerazzurri zdołają poprawić swój dorobek kosztem przyjaciół z Rzymu. Sektor gości na Olimpico eksplodował raz jeszcze, gdy na kwadrans przed końcem Ange-Yoan Bonny – osaczony przez defensorów – w polu karnym odegrał do Henricha Mychitariana. Ten znalazł pozycję i bezlitośnie huknął pod poprzeczkę, zdobywając gola na 3:0.
Pozostało jedynie żałować, że Piotr Zieliński nie wszedł choćby na chwilę z ławki rezerwowych i cały mecz oglądał zza bocznej linii. Inter zrobił swoje, Lazio zagrało… w sumie też swoje, czyli mecz rozczarowujący jak cały sezon. Nie bez powodu przecież fani protestują.

