Zwycięstwo Aston Villi w Stambule otwiera możliwość, że Premier League może po raz drugi z rzędu wysłać do Ligi Mistrzów sześć drużyn. Jak to jednak działa?
Aby zrozumieć, jak taki scenariusz może się wydarzyć, trzeba wyjaśnić podstawy. Cztery pierwsze zespoły Premier League automatycznie otrzymują miejsce w Lidze Mistrzów, piąta drużyna trafia razem ze zwycięzcą Pucharu Anglii do Ligi Europy. Triumfator Pucharu Ligi gra w Lidze Konferencji.
European Performance Spot
Jeśli jednak zdobywca pucharu zakończy sezon ligowy w pierwszej piątce, zwalnia jedno miejsce w europejskich pucharach i szósta drużyna dostaje szansę gry w Lidze Europy lub Lidze Konferencji – w zależności od tego, który puchar wygrał zespół z TOP 5. Jeśli oba zespoły, które wygrały puchary, skończą w pierwszej szóstce, siódme miejsce daje udział w LK. W tym sezonie Manchester City, który już na pewno zajmie drugie miejsce w Premier League, wygrał oba krajowe puchary, a więc także siódme miejsce oznacza grę w Europie.
To jednak nie wszystko, bo zwycięzcy każdej europejskiej klubowej rywalizacji mają zagwarantowany udział w pucharach także w kolejnym sezonie. Triumfatorzy LM i LE awansują do Ligi Mistrzów, a zwycięzca LK otrzymuje miejsce w Lidze Europy. Bez względu na wyniki w krajowych rozgrywkach. UEFA wprowadziła też dodatkową przepustkę do Ligi Mistrzów, tzw. European Performance Spot (EPS). Dwa najbardziej skuteczne kraje w każdym sezonie dostają dodatkowe miejsce w fazie ligowej LM na kolejny sezon.
Sytuacja komplikuje się, gdy zwycięzca europejskich rozgrywek awansuje do pucharów także przez ligę lub krajowy puchar, przez co blokuje więcej miejsc dla innych. Aby to wyrównać, UEFA przeprowadza tzw. titleholder rebalancing – przetasowanie miejsc według zwycięzców pucharów. W przypadku Anglii już teraz wiadomo, że w przyszłym sezonie będzie mieć (co najmniej) osiem miejsc w europejskich pucharach: siedem podstawowych pozycji plus EPS, bo w sezonie 2025/26 zdobyła najwięcej punktów rankingowych.
Dwie przepustki Aston Villi do LM?
Właśnie tutaj do gry wchodzi Aston Villa. Zwycięstwo nad Liverpoolem w miniony piątek zapewniło jej miejsce w TOP 5 Premier League, a więc także udział w Lidze Mistrzów. Jednak podopieczni Unaia Emery'ego wygrali również Ligę Europy, co oznacza, że do LM awansują także tą drogą. Ich ostateczna pozycja w lidze wpłynie więc na to, jak zostaną rozdysponowane miejsca według zwycięzców pucharów.
Pozycja, na której Villans zakończą sezon po ostatniej kolejce, zdecyduje, które miejsce się zwolni. Dla przykładu: drużyna z Birmingham może skończyć czwarta lub piąta. Jeśli będzie czwarta, Villa będzie mieć dwa miejsca w LM – jedno za ligę, drugie za triumf w Europie. Miejsce w lidze zostanie zwolnione. Wtedy otrzyma je najwyżej rozstawiony zespół w kwalifikacjach LM, Sporting CP, który awansuje bezpośrednio do fazy grupowej LM. Pierwotne miejsce portugalskiego zespołu w trzeciej rundzie kwalifikacji zostanie zwolnione i zajmą je drużyny z wcześniejszej fazy.
A co jeśli Villa skończy piąta? Jak już wspomniano, piąte miejsce oznacza Ligę Europy. Jeśli więc Villa zajmie piątą pozycję, i tak zagra w LM, a miejsce w LE się zwolni. W tym przypadku nie otrzyma go szósta drużyna w lidze, lecz belgijski St. Truiden lub austriacki Salzburg – czyli zespoły, które miały zaczynać od play-offów LE.
Jak więc Anglia może zdobyć sześć miejsc w LM?
Teraz do gry wchodzi European Performance Spot. Gdy UEFA zakończy przetasowanie miejsc według zwycięzców pucharów, EPS trafia do najwyżej sklasyfikowanej drużyny w lidze, która jeszcze nie ma zapewnionego miejsca w LM.
Jeśli więc Aston Villa skończy piąta, oznacza to, że ona i cztery pierwsze zespoły mają już pewny udział w LM (niezależnie od sposobu kwalifikacji). EPS nie bierze pod uwagę okoliczności i zawsze jest przyznawany, więc drużyna z szóstego miejsca dostaje miejsce w LM. Wszystkie pozostałe miejsca w europejskich pucharach w lidze przesuwają się w dół, więc siódma drużyna otrzymuje miejsce w LE, które normalnie przypadłoby zespołowi wyżej. Ósma drużyna zagra w Lidze Konferencji.
Obecnie szóste miejsce zajmuje Bournemouth, które po raz pierwszy w historii zapewniło sobie udział w europejskich pucharach. Brighton może go jeszcze wyprzedzić, jeśli wygra, a Cherries przegrają w ostatniej kolejce.
Kluczowe jednak będzie to, co wydarzy się w Manchesterze i na Merseyside. Villa jest obecnie czwarta i czeka ją ostatnia kolejka na stadionie Manchesteru City. Może ją wyprzedzić Liverpool, który podejmuje Brentford. Aby tak się stało, podopieczni Unaia Emery'ego muszą przegrać na Etihad, a Liverpool pokonać Bees. Oba zespoły miałyby wtedy 62 punkty, a Reds zajęliby czwarte miejsce dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.
Jeśli taki scenariusz się spełni, w przyszłym sezonie w LM zagrają Aston Villa, Liverpool, Arsenal, Manchester City, Manchester United oraz jedna z drużyn: Bournemouth lub Brighton. Jeśli Villans utrzymają czwarte miejsce, szósta drużyna będzie musiała zadowolić się jesienią Ligą Europy.

Wyspiarze nie muszą jednak kończyć na ośmiu miejscach w pucharach – w przyszłym sezonie w Europie może zagrać nawet dziewięć angielskich drużyn, jeśli Crystal Palace, który nie może się zakwalifikować przez ligę, wygra w przyszłą środę Ligę Konferencji. Dołączyłoby wtedy do siódmej (a ewentualnie także szóstej) drużyny w LE.
Kibice Bournemouth i Brightonu będą więc nerwowo śledzić nie tylko swoje mecze, ale także to, co wydarzy się na Etihad i Anfield. To właśnie te spotkania zdecydują, w których europejskich rozgrywkach zagrają jesienią.
