Świetnie u ten Haga, ale nie u Amorima
Holender również mocno zabiegał o młodego zawodnika, gdy podpisywał z nim długoterminowy kontrakt. Ale gdy tylko Ten Hag został zwolniony, a na jego miejsce przyszedł Ruben Amorim, karta Garnacho została już zapisana.
Pojawiały się różne plotki, dlaczego zawodnik trafił do tzw. „bomb squad” United. Szybko stało się jasne, że niezależnie od prawdziwego powodu, Amorim nie widział miejsca dla Garnacho w drużynie.
Przenosiny do Chelsea wydawały się rozwiązaniem korzystnym zarówno dla trenera, jak i piłkarza, jednak sytuacja w ekipie The Blues szybko się pogorszyła.
W 43 występach we wszystkich rozgrywkach, z czego tylko cztery razy rozegrał pełne 90 minut (w tym mecz Pucharu Anglii z Hull oraz spotkanie Premier League przeciwko czerwonej latarni ligi – Wolves), zdobył osiem bramek i zanotował pięć asyst.
Wątpliwości co do pozostania w Chelsea
W porównaniu do jego osiągnięć w United, statystyki były na podobnym poziomie, choć temat nastawienia zawodnika do pracy regularnie powracał w dyskusjach.
Nawet przed końcem sezonu 2025/26 i późniejszym zatrudnieniem Xabiego Alonso pojawiały się pytania o przyszłość Garnacho w zachodnim Londynie. Teraz wydaje się, że jego czas w klubie rzeczywiście dobiega końca.
Z doniesień wynika, że nie pojawił się na treningach przedsezonowych przed kampanią 2026/27, a włoskie media informują, że trener Romy Gian Piero Gasperini chce wypożyczyć zawodnika z opcją wykupu, by połączyć go z reprezentacyjnym kolegą Paulo Dybalą.
Na liście życzeń Gasperiniego znajduje się także Diego Moreira ze Strasbourga - kolejnego klubu z grupy Clearlake Capital, obok Chelsea.
Roma chce wypożyczyć Garnacho
Nie wiadomo, czy Clearlake zgodzi się na wypożyczenie Garnacho, być może preferując transfer definitywny. Ale czy Giallorossi rzeczywiście rozsądnie postępują, chcąc pozyskać 22-latka?
Patrząc na jego statystyki z sezonu 2025/26, lepszy bilans goli i asyst mieli tylko Cole Palmer, Pedro Neto, Enzo Fernandez i Joao Pedro, którzy rozegrali jednak znacznie więcej minut niż skrzydłowy.
Tylko Neto (14) miał więcej szybkich kontr niż Garnacho (12) w całej kadrze pierwszego zespołu, a Fernandez i Estevao byli jedynymi zawodnikami, którzy częściej trafiali w obramowanie bramki niż Argentyńczyk (trzy razy).
Jeśli chodzi o celność strzałów (50,91%) i skuteczność (10,53%), Garnacho nie był najlepszy, ale to zupełnie solidne wyniki.
Brak liczb jest widoczny
Łącznie oddał 55 strzałów w sezonie, a więcej mieli tylko Joao Pedro (72) i Fernandez (75). Nikt inny w drużynie nie zdobył dwóch dubletów jak Garnacho. Nawet czołowi napastnicy.
10 zmarnowanych stuprocentowych okazji z pewnością wpłynęło na jego pozycję w zespole, bo gdyby choć część z nich zamienił na gole, jego sezon w liczbach wyglądałby znacznie lepiej.

Jeśli chodzi o skuteczność podań, wynik 86,44% jest więcej niż przyzwoity, choć 682 próby to znacznie mniej niż u większości kolegów z drużyny – wyjątkiem są Estevao i Romeo Lavia, którzy przez kontuzje opuścili dużą część sezonu.
Tylko 11 udanych dośrodkowań na 85 prób w grze otwartej (12,94%) to kolejna statystyka, z której nie będzie szczególnie dumny.
Ostatnia szansa dla Garnacho?
76 odzyskanych piłek i 50,67% wygranych pojedynków jeden na jednego nie sprawiły, że zyskał wielu zwolenników w sztabie szkoleniowym, bo pokazują wyraźny brak zaangażowania w niektórych aspektach jego gry.
19 wygranych wślizgów na 30 prób, co daje skuteczność 63,33%, to kolejna myląca statystyka. Co prawda niektórzy koledzy mają niższy procent, za to wykazali się znacznie większą pracowitością.

Moises Caicedo jest tu dobrym przykładem – miał skuteczność wślizgów na poziomie 52,34%, ale wykonał ich aż 128, czyli prawie o 100 więcej niż Garnacho.
Jeśli Roma chce wydobyć z niego maksimum, Gasperini musi umiejętnie wykorzystać jego niewątpliwy talent.
Jeśli dojdzie do transferu i Garnacho – mimo wszystko – znów nie sprosta oczekiwaniom na najwyższym poziomie, będzie musiał poważnie przemyśleć swoje priorytety. Jeśli naprawdę wierzy, że stać go na sukces, to musi przekonać też innych. Jeden trener może się do ciebie zrazić, dwóch – jeszcze można zrozumieć, ale trzech...
