United od tamtej pory odpadli z Brightonem w Pucharze Ligi Angielskiej, w Lidze Mistrzów przegrali z Atletico Madryt i Como, a w Premier League w ostatnich siedmiu spotkaniach mają bilans 0W, 4R, 3P. Nad Crystal Palace, które zajmuje pierwsze miejsce w strefie spadkowej, plasują się tylko dzięki lepszemu bilansowi bramek.
Michael Carrick powołał na mecz na Stamford Bridge także kapitana Fernandesa, który wcześniej po krytyce nie zagrał przeciwko Bournemouth. Doświadczony pomocnik również nie pomógł jednak drużynie. Nie zrobił tego także stoper Martinez, który po godzinie gry został wyrzucony z boiska. Chwilę później Palmer wykorzystał rzut karny i było praktycznie po meczu.
"Miało to ogromny wpływ na przebieg meczu, był to kluczowy moment" — powiedział Carrick o czerwonej kartce. Osłabiony skład "Czerwonych Diabłów" nie zdołał już odmienić losów spotkania. Według angielskich mediów porażka jeszcze bardziej zwiększyła presję na trenera.
Chelsea - Manchester United 2:0
"Zawsze trzeba iść naprzód i patrzeć w przyszłość. Można to osiągnąć tylko dzięki zwycięstwom. To proste. Nie ma słów, które mogłyby teraz cokolwiek zmienić. Musimy iść dalej i wygrywać" — przekazał Carrick.
Chelsea umocniła się w pierwszej czwórce tabeli. Po dziewięciu meczach ma 16 punktów i bilans 5W, 1R, 3P. Xabi Alonso cieszył się, że jego podopieczni idealnie zareagowali na ubiegłotygodniową porażkę 0:2 z Liverpoolem.
"W pierwszej połowie oglądaliśmy intensywny futbol, oba zespoły miały dobre momenty i okazje. W przerwie porozmawialiśmy i po zmianie stron zagraliśmy znacznie lepiej. Objęliśmy prowadzenie i kontrolowaliśmy spotkanie. Musieliśmy lepiej operować piłką i unikać błędów. Później czuliśmy się już bardziej komfortowo" — powiedział, cytowany przez aol.com.
