Albert miał 17 lat i 131 dni, gdy w środę strzelił gola przeciwko Chile i został najmłodszym strzelcem w historii reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Jego rekord przetrwał jednak zaledwie pięć dni. Sullivan rozpoczął mecz z Meksykiem w podstawowym składzie, a w 62. minucie przechwycił podanie Raula Rangela. Następnie perfekcyjnym lobem pokonał meksykańskiego bramkarza i podwoił prowadzenie Stanów Zjednoczonych.
"To są chwile, o których marzy się, gdy ma się trzy, cztery albo pięć lat" – powiedział Sullivan. "Marzyłem o tym momencie nie tylko przez kilka ostatnich godzin, odkąd dowiedziałem się, że wyjdę w podstawowym składzie, lecz przez całe życie" – dodał talent występujący w Philadelphia Union.
Gol Sullivana padł w spotkaniu, w którym mocno zaznaczyli swoją obecność młodzi zawodnicy. Reprezentacja USA objęła prowadzenie w 28. minucie za sprawą zaledwie 18-letniego Juliana Halla, który był zachęcany do gry w reprezentacji Polski, a następnie Sullivan dołożył drugą bramkę. Wynik ustalił w 84. minucie Malik Tillman, a Meksyk od 68. minuty musiał radzić sobie bez wyrzuconego z boiska Luisa Chaveza. Czerwoną kartkę otrzymał za uderzenie ręką w twarz Sebastiana Berhaltera.
Sullivan bardzo emocjonalnie przeżył historycznego gola. "Pamiętam tylko, jak posłałem piłkę lobem i miałem nadzieję, że nie trafi ona w poprzeczkę ani nie przeleci nad bramką" – opisał. "Kiedy piłka była w powietrzu, zacząłem się denerwować, a potem wszystko stało się dla mnie tylko zamglonym wspomnieniem". Jego gol ostatecznie pomógł Stanom Zjednoczonym odnieść pewne zwycięstwo nad odwiecznym rywalem.
Uwaga będzie teraz skupiać się także na jego klubowej przyszłości. Utalentowany ofensywny zawodnik ma w przyszłym sezonie trafić do Manchesteru City, który zapewnił sobie jego podpis już w 2024 roku, gdy Sullivan miał zaledwie 14 lat.
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

Jego transfer na Etihad Stadium wciąż budzi jednak wątpliwości. Przyszłość porozumienia stanęła pod znakiem zapytania po tym, jak angielski klub uznano za winnego naruszenia 114 z 115 zasad finansowych Premier League. Citizens odwołali się w międzyczasie od decyzji niezależnej komisji.
