Szalony mecz w Londynie. Dziewięć bramek w starciu Liverpoolu z Tottenhamem

Szalony mecz w Londynie. Dziewięć bramek w starciu Liverpoolu z Tottenhamem
Szalony mecz w Londynie. Dziewięć bramek w starciu Liverpoolu z TottenhamemGLYN KIRK/AFP

Prawdziwe szaleństwo miało miejsce w ostatnim przedświątecznym meczu Premier League. Na zamknięcie 17. kolejki w Anglii będący w londyńskiej delegacji Liverpool pokonał aż 6:3 Tottenham i powiększył swoją przewagę na czele ligowej tabeli.

Przed meczem zapowiadano wielkie problemy Tottenhamu, który miał duży problem ze skompletowaniem linii obrony ze względu na kontuzje swoich liderów w tej formacji. Przewidywania te okazały się jak najbardziej na miejscu, bo Liverpool robił dzisiaj w Londynie co chciał, a defensorzy Tottenhamu nie byli w stanie powstrzymać atakujących lidera Premier League. 

Zaczęło się bardzo szybko, bo już w trzeciej minucie Fraser Forster podał prosto do będącego w jego polu karnym Mohameda Salaha, choć Egipcjanin nie umieścił piłki w siatce. Chwilę później prawy skrzydłowy The Reds oddał dwa strzały z pola karnego, ale oba zostały zablokowane, a w 18. minucie przedryblował obrońców Tottenhamu i z prawej nogi uderzył w poprzeczkę. Na swojego gola musiał jednak jeszcze trochę poczekać. 

Za strzelanie wzięli się za to jego koledzy. Najpierw w 23. minucie kapitalnym dośrodkowaniem popisał się nie pierwszy raz w swojej karierze Trent Alexander-Arnold, który wypatrzył w szesnastce Luisa Diaza, który pewnie skierował piłkę głową do bramki. 

Statystyki meczu Tottenham - Liverpool
Statystyki meczu Tottenham - LiverpoolOpta by StatsPerform

W 36. minucie nastąpił atak z drugiej strony, ponieważ tym razem o wrzutkę pokusił się Andy Robertson. Szkot nie zaliczy jednak asysty, bo piłka najpierw odbiła się od Dominika Szoboszlaia, a dopiero potem do bramki trafił nią Alexis Mac Allister. Przewaga Liverpoolu wydała się w pełni zasłużona. 

Kilka minut później doszło jednak do pewnego załamania, bo strzelec drugiej bramki popełnił błąd na swojej połowie, stracił futbolówkę, a James Madisson długo się nie zastanawiał i chwilę po jej przejęciu oddał strzał zza pola karnego, po którym na tablicy wyników mieliśmy już tylko 1:2. 

Tak kolorowo do przerwy jednak to nie wyglądało. Liverpool wyszedł z akcją, którą poprowadził Mohamed Salah. W odpowiednim momencie podał do Szoboszlaia, który posłał piłkę między nogami interweniującego Forstera i spokojnie przywrócił dwubramkowe prowadzenie swojej drużynie. 

Statystyki Mohameda Salaha w meczu z Tottenhamem
Statystyki Mohameda Salaha w meczu z TottenhamemOpta by StatsPerform

Mimo że w pierwszej części gry padły cztery bramki, to po przerwie mieliśmy ich jeszcze więcej! I długo mecz wyglądał na bardzo jednostronny, bo znów gola zapisali na swoim koncie goście. Po zamieszaniu w polu bramkowym piłka spadła pod nogi Salaha, a temu pozostało tylko kopnąć ją w kierunku bramki. 

Niecałe dziesięć minut później lider The Reds miał już na koncie dublet, ponieważ wykorzystał podanie Szoboszlaia i dopisał piąte trafienie swojego zespołu.

Gdy wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty i zabraknie w nim emocji, a co najwyżej będziemy oglądać kolejne bramki ekipy Arne Slota, Tottenham potrafił jeszcze ukąsić. Zaczęło się od ładnego podania Dominica Solanke do Dejana Kulusevskiego, który pięknym wolejem nie dał szans Alissonowi, a skończyło na bramce samego reprezentanta Anglii, który dość łatwo poradził sobie w polu karnym z Virgilem Van Dijkiem. W 83. minucie mieliśmy więc wynik 3:5 i gospodarze mogli jeszcze marzyć o punktach. 

Ich marzenia zepsuł jednak Diaz, który po podaniu od Salaha ustalił wynik szalonego meczu na Tottenham Hotspur Stadium na 6:3 dla Liverpoolu. Tym samym The Reds mają cztery punkty przewagi w tabeli ligowej nad drugą Chelsea i jeden mecz do rozegrania więcej. 

Aktualna czołówka tabeli Premier League
Aktualna czołówka tabeli Premier LeagueFlashscore

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen