Reprezentant Argentyny zdominował nagłówki po dramatycznym zwycięstwie swojej drużyny 2:1 nad Anglią w półfinale, mimo że nie rozegrał ani minuty.
Barco po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę, gdy wbiegł na murawę, by świętować gola wyrównującego Enzo Fernandeza, najwyraźniej celebrując tuż przed zawodnikami Anglii. Nagranie z tego incydentu szybko obiegło media społecznościowe i jest powszechnie wskazywane jako zapalnik napięć, które trwały także po końcowym gwizdku.
Po ostatnim gwizdku Barco ponownie znalazł się w centrum nieprzyjemnych scen, gdy angielski pomocnik Jude Bellingham uderzył go w tył głowy, zanim interweniowali inni piłkarze. To starcie stało się jednym z najbardziej charakterystycznych obrazków środowego półfinału.
Dla Chelsea jednak ten incydent to kolejny element układanki dotyczącej zawodnika, którego klub już szykuje się powitać.
Barco poprzedni sezon spędził w Strasbourgu po odejściu z Brighton, imponując zarówno we Francji, jak i w Lidze Konferencji Europy.
Zarówno Strasbourg, jak i Chelsea należą do BlueCo, a porozumienie w sprawie transferu 21-latka na Stamford Bridge tego lata jest już zawarte.
Barco może grać na lewej obronie oraz w środku pola, a transfer został zaplanowany jeszcze przed tym, jak Xabi Alonso został trenerem Chelsea – co oznacza, że przyszłość Barco będzie teraz częścią oceny kadry przez Hiszpana przed nowym sezonem.
Na ten moment nie pojawiło się oficjalne potwierdzenie transferu – ale nie ma też żadnych sygnałów, by Chelsea zamierzała wycofać się z umowy lub ją zmieniać.
Wokół jego przyszłości pojawia się jednak pewna niepewność.
Niezależnie od tego, gdzie rozpocznie sezon, Barco w ciągu ostatnich 24 godzin zyskał ogromny rozgłos.
Dotąd znany głównie z techniki i wszechstronności, Argentyńczyk stał się teraz jedną z najbardziej komentowanych postaci turnieju po tym, jak jego prowokacyjne świętowanie przeciwko Anglii obiegło cały świat.
Decyzja Chelsea dotycząca jego najbliższej przyszłości już wcześniej była interesująca. Po wydarzeniach ze środy wieczorem będzie śledzona jeszcze uważniej.
