Stało się to po tym, jak klub, który obecnie występuje w trzeciej najwyższej lidze włoskiej, a w latach 90. grał nawet szczebel wyżej w Serie B, ogłosił przyjście Ronaldinho. Prezentacyjne wideo brazylijskiej supergwiazdy już stało się viralowym hitem i sugeruje, że zdobywca Złotej Piłki z 2005 roku może szykować sensacyjny powrót. Jako piłkarz.
Powszechnie wiadomo, że Ronaldinho wchodzi do struktury właścicielskiej Ravenny, którą kieruje 38-letni Ignazio Cipriani, potomek słynnej dynastii Harry’s Bar i siostrzeniec zmarłego ambitnego magnata chemicznego i żeglarskiego Raula Gardiniego.
Wideo, które zachwyciło światową publiczność, nie jest jednak tylko ogłoszeniem nowego współwłaściciela. To także nie jest zwykła prezentacja jego sportowej marki "R10", którą Ravenna ma zacząć wykorzystywać. Nie chodzi tylko o kultową białą koszulkę ze złotymi literami, która jest skazana na sprzedaż w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy – od słonecznych plaż Miami po historyczne uliczki Wenecji i wybrzeże Adriatyku.
Wideo obiecuje coś więcej – możliwość, że Ronaldinho, który oficjalnie zawiesił buty na kołku po ostatnim sezonie w Fluminense w 2015 roku, założy koszulkę Ravenny i ponownie pojawi się na profesjonalnym boisku.
Z klubu płyną zarówno odmowy, jak i sprzeczne sygnały. Wiceprezes Ariedo Braida, którego nazwisko kojarzone jest ze złotymi czasami AC Milan i Barcelony, powiedział włoskim mediom: "Chciałbym, żeby jeszcze mógł grać. Dinho był fenomenem i niesamowitym piłkarzem. Wiecie, że mieliśmy świetne relacje już za czasów w Milanie, ale u nas w Serie C nie zagra".
Mimo to zaraz dodał: "Będzie u nas zarejestrowany. Czy wyjdzie na boisko? Zobaczymy, ale nie jest to wykluczone". Pewne jest, że podczas efektownej prezentacji w Cipriani Miami prezes zauważył: "Widok Ronaldinho w tej sali, jak łączy ludzi poprzez piłkę nożną w sposób, w jaki potrafi tylko on, nadał wszystkiemu, co budujemy, realny wymiar. Ravenna zawsze miała szczególne miejsce w moim sercu, a wczorajszy wieczór przypomniał mi, dlaczego ten projekt jest tak ważny. Jesteśmy dopiero na początku".
Wydaje się mało prawdopodobne, by Ronaldinho wziął udział w przedsezonowym obozie drużyny – jego uroczysty przyjazd do Ravenny z obecnego domu w Miami zaplanowano na 21 sierpnia. Cipriani dodał też, że Ronaldinho chciałby strzelić swojego ostatniego gola właśnie w barwach Ravenny, co wywołuje ogromne poruszenie nie tylko we Włoszech, ale i w całym piłkarskim świecie.
Zagra pięć minut? Kilka meczów? A może będzie tylko ambasadorem i mistrzem marketingu? Aby rozwiać spekulacje, włoska redakcja Flashscore przeprowadziła ekskluzywny wywiad z samym Ronaldinho i zadała mu trzy konkretne pytania dotyczące jego przyjścia do Ravenny oraz ewentualnego powrotu na boisko. Jego odpowiedzi naprawdę zaskoczyły.
Cały świat spekuluje na temat twojego powrotu do piłki w Ravennie. Powiedzmy to wprost: Wyjdziesz na boisko? Zostaniesz piłkarzem Ravenny?
"Tak, to prawda! Powiedzmy, że to wyzwanie także dla mnie. Na pewno zagram kilka minut w oficjalnym meczu, a potem zobaczymy, jak będę się czuł".
Jak narodziła się ta decyzja i twoja relacja z Ravenną?
"Z grupą Ciprianiego pojawiło się duże zrozumienie. Zaczęło się niemal jak zabawa, ale potem przerodziło się w coś znacznie większego".
Co powiedziałbyś tym, którzy wątpią w twój możliwy powrót na boisko i aktualną formę?
"Moja forma? (śmieje się) Dam z siebie wszystko. W każdym razie będę częścią projektu Ravenny i mogę powiedzieć, że szykuje się wiele nowości".
Pozostaje nam tylko czekać. Jedno jest jednak pewne – przyszła dziesiątka Ravenny pojawi się w oficjalnej dokumentalnej serii "Vida de Campeones", produkowanej przez NBC Universal i emitowanej na platformie Amazon Prime Video. Seria opowiada historię "Wine of the Champions", winnicy założonej w Apulii przez byłego agenta Fabio Cordellę, gdzie światowe piłkarskie ikony tworzą własne edycje win. Ronaldinho był jednym z pierwszych, którzy dołączyli do projektu. Na razie musimy zadowolić się tylko toastem.
Założymy się, że 21 sierpnia, gdy samolot z Miami wyląduje na włoskiej ziemi, na ikonę będzie czekać nie tylko Ravenna. Patrzeć będzie cały piłkarski świat, który wciąż jest głodny swoich legend. Czy będzie to perfekcyjnie wyreżyserowany ruch marketingowy, czy ostatni nostalgiczny taniec geniusza – pokaże dopiero czas.
W nowoczesnym futbolu, gdzie historia czasem przeważa nad celem, Ravenna już wygrała swoją ligę. Reszta, jak powiedziałaby legendarna dziesiątka, to już tylko magia...
