To trzecie trofeum wywalczone przez poznańską drużynę pod wodzą Duńczyka. W poprzednich dwóch sezonach "Kolejorz" zdobył tytuł mistrza Polski.
"Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że od kiedy tu przyszedłem, każdy sezon kończymy z trofeum. Zaproponowałem, że może teraz stworzymy taką tradycję, że każdy następny sezon będziemy zaczynać od zdobycia trofeum. I to zrobiliśmy, więc jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi" – powiedział szkoleniowiec Lecha.
Jak dodał, jego zespół zasłużył na zwycięstwo, ale przyznał jednocześnie, że są pewne elementy do poprawy.
"To był pierwszy oficjalny mecz w tym sezonie i zawsze można zauważyć, że są rzeczy, które powinniśmy poprawić. Tym bardziej, że już we wtorek czeka nas arcyważny pojedynek w eliminacjach Ligi Mistrzów. Zagraliśmy kompaktowo w defensywie, jeśli podchodziliśmy wyżej pod rywala, to robiliśmy to konsekwentnie. Możemy być z tego aspektu zadowoleni. Musimy jednak wymagać od siebie lepszej jakości w momencie, gdy jesteśmy w posiadaniu piłki, szczególnie w pierwszej tercji. W pierwszej połowie przytrafiło nam się kilka błędów w tym elemencie" – analizował.
W poprzednim sezonie Lech, mimo że pierwszy tracił bramkę, wielokrotnie odwracał losy spotkań. Tak było również w czwartek.
"To jest bardzo ważna rzecz, że potrafimy odwracać losy meczu. Mamy zawodników, którzy wierzą w to, co robimy i nie panikują, jeśli coś nie idzie we właściwym kierunku. Ważne, że klub pozyskuje właśnie takich piłkarzy, którzy mają nie tylko wysoką jakość, ale są mocni mentalnie. Meczów nie wygrywa się tylko nogami, ale także głową" – podkreślił Duńczyk.

Opiekun gości Michal Gasparik przyznał, że kluczem do zwycięstwa Lecha była wyrównująca bramka w pierwszej połowie autorstwa Antoniego Kozubala.
"Gdybyśmy utrzymali prowadzenie do przerwy, to w drugiej połowie gra wyglądałaby inaczej. Było jednak 1:1, a potem szybko straciliśmy drugą bramkę. Ciężko jest bronić się przed Lechem, który ma bardzo dobrych piłkarzy i ofensywny system. Jak padła trzecia bramka dla gospodarzy, mecz był już zamknięty. W takim spotkaniu wszyscy piłkarze muszą zagrać na wysokim poziomie, a niektórym moim zawodnikom przytrafił się słabszy występ" – skomentował słowacki trener.
Zabrzanie w ostatnim sezonie, w którym sięgnęli po wicemistrzostwo kraju i Puchar Polski, imponowali solidną defensywą. W spotkaniu o Superpuchar ta formacja zagrała jednak poniżej możliwości.
"Straciliśmy trzy bramki, to dużo. Nie wynikało to jednak z systemowych błędów, ale bardziej indywidualnych. Na pewno można było zrobić więcej w defensywie. Gdy straciliśmy drugą, musieliśmy mocniej zaatakować, co sprawiło, że Lech miał więcej przestrzeni na naszej połowie i pokazał swoją jakość" – podsumował Gasparik.
Oba kluby we wtorek rozpoczną walkę o awans do Ligi Mistrzów. W drugiej rundzie eliminacji lechici zmierzą się w Danii z Aarhus GF, z kolei Górnik zagra w Stambule z Fenerbahce.
