Bez Marquinhosa, Nuno Mendesa, Fabiána Ruiza i Ousmane'a Dembélé na ławce, ani Joao Nevesa (nieobecnego w kadrze meczowej) czy nowych nabytków Ferrana Torresa i Miki Godtsa, ani Bradleya Barcoli i Ibrahima Mbaye (na wylocie z klubu), PSG w "mieszanym" składzie i tak prezentowało się okazale, zwłaszcza że początek meczu zapowiadał ich 15. triumf w Trophée des Champions.
Nie tym razem. Na Stade Bollaert RC Lens zaatakowało po półgodzinie gry i nawet grając w dziesiątkę od 39. minuty, zwycięzca Pucharu Francji wytrzymał do końca i wygrał (1:0). Wszystko to na oczach Zinedine'a Zidane'a, nowego selekcjonera reprezentacji Francji.
Sprawdź szczegóły meczu Lens - PSG
Thauvin trafia, Antonio wylatuje z boiska
Od pierwszej minuty na boisku pojawił się debiutujący w nowych barwach obrońca Maik Nawrocki. Przy własnych kibicach Lens od początku chciało grać ofensywnie. Ta dobra wola natrafiła jednak na pierwsze ataki Paryżan. Chwicza Kwaracchelia spróbował szczęścia, ale Robin Risser wybił piłkę, a w 8. minucie Maghnès Akliouche uderzył z drugiej piłki niecelnie.
Mniej dynamiczny niż Doué, Kwaracchelia często próbował szczęścia, a jego trzecia próba z 25. minuty była już celna, choć niegroźna dla Rissera. PSG dominowało, lecz to Lens znalazło sposób na gola. Po twardej walce z Willianem Pacho tyłem do bramki w polu karnym, Abdallah Sima wycofał do Matthieu Udola, którego centrostrzał przeciął na dalszym słupku Florian Thauvin, szybszy od Lucasa Digne, i z bliska trafił prawą nogą w 32. minucie.
Sang-et-Or zrealizowali swój plan, grając skutecznie w przejściu do ataku, co nie podobało się PSG. Jednak w niegroźnej sytuacji w środku pola Kyllian Antonio próbował przeciąć podanie do Akliouche'a i choć najpierw trafił w piłkę, to jednak zahaczył też o kostkę nowego Oaryżanina. Dla sędziego Jérémiego Pignarda nie było wątpliwości: czerwona kartka.
Teraz Artésiens musieli przetrwać przynajmniej do przerwy, by lepiej się przeorganizować. Udało im się to, choć na koniec doliczonego czasu przeżyli spory strach. Doué znów znalazł się w polu karnym, przedarł się i mimo ostrego kąta oddał strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki Rissera (45.+3). Jak na debiutanta, Nawrocki miał masę pracy - nikt równie często jak on nie wybijał piłki, zablokował też dwa strzały rywali.
Risser nie pękł, Mendes stracił głowę
Najtrudniejsze miało dopiero nadejść dla Lens, które było groźne głównie po stałych fragmentach gry. Po drugim z rzędu dośrodkowaniu z rzutu rożnego Michael Cuisance dobrze złożył się do strzału, ale Matwiej Safonow był czujny. Thauvin szukał odwetu, lecz uderzył niecelnie tuż przed godziną.
Wtedy Luis Enrique dokonał potrójnej zmiany: na boisko weszli Mendes, Ruiz i Dembélé. Efekt był natychmiastowy. Mendes rozgrzał się strzałem, który minął bramkę o metr, a potem po kombinacji z Doué w polu karnym przegrał pojedynek z Risserem z bliska. Chwilę później Dembélé nie zdołał odpowiednio zakręcić piłki lewą nogą. Wszystko to w trzy minuty.
Druga fala ofensywy ruszyła na bramkę Lens. Doué zdecydował się na strzał z dystansu, ale bez powodzenia. Po dośrodkowaniu Warrena Zaïre-Emery'ego Senny Mayulu, który zmienił Kwaracchelię, zobaczył jak Risser świetnie interweniuje i oddala zagrożenie w 71. minucie. Świeże siły miał wnieść wprowadzony na ostatni kwadrans Michał Skóraś.
Paryżanie nie zwalniali. Gdy Ruiz w końcu trafił do siatki po świetnym podaniu Doué i długiej piłce od Vitinhy, sędzia liniowy podniósł chorągiewkę. Po podaniu Dembélé Doué uderzył lewą nogą, ale Risser złapał piłkę na raty. Z drugiej flanki też się nie udało – po zablokowanym strzale Doué Dembélé został sam przed bramką, ale nie zdołał wyrównać w 80. minucie.
To mogło być wielkie wejście Skórasia
Po kontrze to Sang-et-Or byli blisko podwyższenia prowadzenia, ale strzał Michała Skórasia tylko musnął słupek w 86. minucie. Chwilę później zawodnik Lens leżał na murawie – Mendes został wyrzucony z boiska za uderzenie łokciem Polaka.
Na 2:0 wszyscy na Bollaert liczyli ponownie, gdy Skóraś dośrodkował na głowę Udola, ale radość była przedwczesna – sędzia odgwizdał faul Ruiza jeszcze w trakcie akcji gospodarzy zamiast przywileju korzyści. Napięcie sięgało zenitu, ale zamiast bramek padały kartki.
Zmęczony Doué spróbował jeszcze raz w doliczonym czasie, ale nie zaskoczył Rissera, który szybko rzucił się na piłkę w 90+3. minucie. Po ostatnim, niewykorzystanym rzucie rożnym Lens mogło świętować zwycięstwo i pierwszy w historii Trophée des Champions.
