Po minimalnej porażce 25:26 na wyjeździe z Nantes płocczanie po raz pierwszy w tym sezonie zaprezentowali się przed własną publicznością. Rywalem był debiutujący w Lidze Mistrzów MT Melsungen, który rozpoczął europejskie zmagania od zwycięstwa nad Vardarem.
Wyrównany początek, Melsungen odskoczyło przed przerwą
Wisła dobrze weszła w spotkanie. Wynik otworzył Zoltan Szita, a w kolejnych minutach gospodarze potrafili utrzymywać niewielką przewagę. Skuteczny był między innymi Frederik Friche Bjerre, który dobrze radził sobie zarówno ze skrzydła, jak i z linii siedmiu metrów.
Melsungen stopniowo zaczęło jednak przejmować inicjatywę. Przy wyniku 7:7 niemiecki zespół zdobył dwie bramki z rzędu, a Wisła musiała rozpocząć pogoń. Nafciarze doprowadzili jeszcze do remisu 9:9, ale później coraz więcej problemów sprawiał im Reynir Stefansson.
Końcówka pierwszej połowy należała do gości. Płocczanie mieli problemy ze skutecznością, obijali słupki i poprzeczkę, a dobrze w bramce Melsungen prezentował się Nebojsa Simić. Niemiecka drużyna wykorzystała słabszy fragment gospodarzy i na przerwę schodziła z prowadzeniem 15:13.
Wisła długo goniła rywali
Drugą połowę od trafienia rozpoczął Siergiej Kosorotow, ale Melsungen nie zamierzało oddawać inicjatywy. Wisła krok po kroku zmniejszała straty, a bardzo ważne bramki zdobywał Bjerre. W 34. minucie doprowadził do remisu 16:16, choć chwilę później goście ponownie znaleźli się z przodu.
Mecz stał się niezwykle wyrównany. Żadna ze stron nie była w stanie zbudować bezpiecznej przewagi, a dla Wisły coraz większe znaczenie miały interwencje Mirko Alilovicia. Chorwat zatrzymywał rywali w kluczowych momentach i pozwalał swojej drużynie pozostawać w grze.
W 45. minucie efektownym rzutem popisał się Kosorotow, dając Wiśle prowadzenie 20:18. Melsungen szybko odpowiedziało i po kilku minutach ponownie był remis. Na dziewięć minut przed końcem Dimitri Ignatow wykorzystał kontratak i goście prowadzili 22:21, a po rzucie karnym Floriana Drostena odskoczyli później na 23:21.
Kapitalna końcówka i zwycięstwo Wisły
Nafciarze nie zamierzali jednak odpuszczać. Zoran Ilić zmniejszył stratę, a kolejne interwencje Alilovicia dawały gospodarzom szansę na odwrócenie wyniku. W 57. minucie Ilić wykorzystał jedną z nich i doprowadził do remisu 24:24.
Ostatnie minuty przyniosły ogromne emocje. Johannes Golla otrzymał dwuminutową karę, przez co Melsungen musiało kończyć spotkanie w osłabieniu. Wisła długo budowała swoją akcję, aż odpowiedzialność wziął na siebie Kosorotow. Rosjanin poszedł indywidualnie i zdobył bramkę na 25:24.
Gościom pozostała jeszcze ostatnia akcja, ale płocczanie obronili minimalną przewagę i mogli świętować pierwsze zwycięstwo w tej edycji Ligi Mistrzów. Po porażce jedną bramką w Nantes tym razem to Wisła okazała się lepsza o jedno trafienie, wygrywając z MT Melsungen 25:24.
