Sabate po odpadnięciu z LM: mieliśmy swoje momenty, ale to okazało się za mało

Sabate: mieliśmy swoje momenty, ale to okazało się za mało
Sabate: mieliśmy swoje momenty, ale to okazało się za małoMICHAL STANCZYK / Zuma Press / Profimedia

Orlen Wisła wygrała drugi ćwierćfinałowy pojedynek ze Sportingiem Lizbona 28:27, ale ten wynik nie dał płockiej drużynie awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. Portugalski zespół w pierwszym spotkaniu zwyciężył 33:29.

Rozczarowany wynikiem swojej drużyny był trener Xavi Sabate.

"Przede wszystkim chciałbym pogratulować Sportingowi awansu i przejścia do najlepszej ósemki rozgrywek. Jeśli chodzi o mecz, to wiedzieliśmy, że będzie bardzo ciężko. Mieliśmy swoje momenty, prowadząc trzema bramkami, ale uważam, że nasza skuteczność w rzutach nie była wystarczająca, zwłaszcza w pierwszej połowie, szczególnie w początkowych 15 minutach, kiedy nie trafialiśmy nawet z odległości 6–7 metrów, a to zbyt wiele w starciu z tak dobrą drużyną, jak Sporting" – analizował na konferencji prasowej hiszpański szkoleniowiec "Nafciarzy".

Najmniej uwag miał do formacji obronnej.

"Uważam, że nasz poziom w obronie, zwłaszcza w pierwszej połowie, był fantastyczny. Trudno jest wygrać ze Sportingiem pozwalając mu zdobyć tylko 27 bramek, ale tak właśnie było" - ocenił.

Plan do końca nie został zrealizowany.

"Nie osiągnęliśmy tych 31–32 goli, które powinniśmy zdobyć we własnej hali. Chciałbym podziękować wszystkim moim zawodnikom za ogromny wysiłek, jaki włożyli, i nie mogę im nic zarzucić, ponieważ dali z siebie absolutnie wszystko. Nawet kontuzjowani lub chorzy zawodnicy chcieli zagrać" – zdradził Sabate.

Uznał, że największym problemem tego dwumeczu był wynik potyczki w Portugalii.

"Z mojego punktu widzenia problemem był pierwszy mecz, zwłaszcza pierwsza połowa, ale wiemy, że gramy 120 minut. W tym czasie Sporting był nieco lepszy od nas. Cóż, myślę, że to lekcja na przyszłość. Na tym poziomie trzeba grać bardziej równo, stabilnie, aby iść do przodu. Myślę, że w fazie grupowej spisaliśmy się naprawdę dobrze, a teraz mieliśmy sporo problemów, kontuzji, ale nigdy nie będę tego traktował jako wymówki, bo to po prostu część sportu. Wszyscy pokazali dziś wielkie serce i jestem z tego naprawdę dumny" - zakończył Hiszpan.

Mohamed Aly, bramkarz Sportingu, którego udział w awansie był bardzo duży, nie kryl z kolei zadowolenia.

"Jestem bardzo szczęśliwy z końcowego rezultatu. Nigdy się łatwo nie grało w Płocku przeciwko takiemu zespołowi jak Wisła, szczególnie ze względu na świetną atmosferę, w której wszystkie drużyny chcą rywalizować" - wspomniał.

Analizując czwartkowe spotkanie wskazał, że ekipa z Lizbony dobrze zaczęła, później oddała pole Orlen Wiśle, ale że się szybko uczy, to wyciągnęła wnioski.

"Koniec końców wyszliśmy zwycięsko z tego trudnego meczu, a nawet dwumeczu. To nasz wielki sukces, że gramy dalej" - zakończył bramkarz Sportingu.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen