Największe dotychczasowe kontrowersje związane z działalnością Piesiewicza pojawiły się, gdy w październiku 2025 podpisał umowę z giełdą kryptowalut Zondacrypto, która została sponsorem generalnym PKOl. Tuż po jej zawarciu część członków zarządu głośno przeciw temu protestowała. Argumentowano, że decyzje zostały podjęte bez ich wiedzy, a należało uzyskać ich zgodę. Jeden z nich, wypowiadający się anonimowo, nazwał tę współpracę „kolejnym kryzysem wizerunkowym”.
Jeszcze większe problemy pojawiły się, gdy 17 kwietnia w śląskiej prokuraturze wszczęto śledztwo w sprawie działania Zondacrypto. Jest ono prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł.
Wśród pokrzywdzonych znaleźli się polscy olimpijczycy z Mediolanu i Cortiny d'Ampezzo, którzy informowali m.in., że nie zdążyli spieniężyć środków, jakie trafiły na ich konta zondacrypto. Łącznie firma za wyniki w tegorocznych igrzyskach we Włoszech miała im przekazać 1,38 mln złotych.
Zawodnicy, którzy uplasowali się na miejscach 4-8, mieli z tego tytułu otrzymać 280 tys.
"Dzięki firmie Zondacrypto PKOl mógł wysłać naszych sportowców na igrzyska. Bez tych środków zwyczajnie by na te igrzyska nie polecieli. Umowę podpisywałem w dobrej wierze" - bronił się Piesiewicz.
Zapewnił też, że w momencie zawarcia kontraktu nie wiedział o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Zondacrypto i jej możliwych powiązaniach ze światem przestępczym. Poinformował również, że wcześniej wysłał do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pismo z prośbą o analizę ryzyka wynikającego z rozpoczęcia współpracy z takim podmiotem.
W czerwcu Piesiewicz poinformował, że PKOl - dzięki pomocy jednego ze sponsorów - "spłacił" wszelkie należności tej grupie olimpijczyków.
W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały jednak ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że prezes PKOl miał dostać od szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome "wstawiennictwo" ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zapytany przez TV Republika o doniesienia mediów, prezes PKOl zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Kral jedynie pomógł mu w zakupie.
We wtorek szef MS poinformował, że w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy prokuratura weryfikuje informacje m.in. dotyczące ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej prezesowi PKOl.
Urodzony 20 lutego 1981 roku Piesiewicz jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończył studia podyplomowe w zakresie zarządzania projektami oraz zarządzania nieruchomościami. Jest menedżerem z doświadczeniem w zarządzaniu spółkami prawa handlowego, w tym spółkami giełdowymi. W latach 2016-17 był wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej, odpowiedzialnym za sprzedaż i marketing.
26 listopada 2018 roku objął funkcję prezesa Polskiego Związku Koszykówki (PZKosz), a 3 października 2022 został wybrany na drugą kadencję. Miała trwać do 2026 roku, jednak we wrześniu ubiegłego roku zarząd PZKosz poinformował, że w październiku zwołane zostanie nadzwyczajnie zebranie delegatów, podczas którego wybrany zostanie nowy prezes. Piesiewicz oficjalnie przestał pełnić rządy w związku 21 października, gdy zastąpił go Grzegorz Bachański.
Od 4 stycznia 2018 Piesiewicz pełnił funkcję prezesa Polskiej Ligi Koszykówki, z której zrezygnował po objęciu prezesury w PKOl. W lipcu 2022 został doradcą biznesowym w koszykarskiej Lidze Mistrzów, prowadzonej przez FIBA Europe.
W trakcie jego kadencji jako sternika PZKosz reprezentacja Polski mężczyzn po raz pierwszy od 52 lat i drugi w historii wywalczyła awans do turnieju finałowego mistrzostw świata i na mundialu w Chinach w 2019 roku wywalczyła ósme miejsce. W Eurobaskecie w 2022 roku biało-czerwoni zajęli czwarte miejsce, najwyższe w mistrzostwach kontynentu od 51 lat. W światowym rankingu drużyna mężczyzn zajmuje obecnie 14. miejsce.
Historyczne sukcesy odnosiły też reprezentacje w koszykówce 3x3. Drużyna mężczyzn zdobyła brązowy medal mistrzostw świata (Amsterdam, 2019), wystąpiła w igrzyskach olimpijskich w Tokio 2021 (siódma lokata) i sięgnęła po brąz mistrzostw Europy (Paryż, 2021), a zespół kobiecy stanął na najniższym stopniu podium ME (Graz, 2022).
Polska uzyskała też prawa organizacji ważnych imprez międzynarodowych. Mistrzostwa świata U-23 w koszykówce 3x3 w 2023 roku odbyły się w Lublinie, a w tym roku Katowice będą gospodarzem jednej z grup ME mężczyzn.
Piesiewicz został prezesem PKOl w 2023 roku. Pierwotnie wybory na szefa komitetu miały się odbyć dwa lata wcześniej, jednak ze względu na pandemię koronawirusa przełożono je i ostatecznie odbyły się 22 kwietnia 2023 roku.
O stanowisko prezesa miał się ubiegać także sprawujący tę funkcję od 2010 Andrzej Kraśnicki, ale w wyniku nacisków ze środowiska wycofał się ze startu w wyborach na miesiąc przed ich przeprowadzeniem.
"PKOl powinien być bardziej aktywny, powinien pomagać polskim związkom sportowym w pozyskiwaniu środków. Powinny być one pozyskiwane od sponsorów prywatnych i te pieniądze powinny być dystrybuowane między wszystkie związki sportowe. Trzeba pamiętać, że za wynikami sportowymi zawsze stoją finanse. PKOl będzie też bardziej aktywny pod względem legislacyjnym, na pewno będziemy obecni w polskim Sejmie, będziemy walczyć o to, żeby była trzykadencyjność prezesów związków sportowych" - powiedział wówczas Piesiewicz, który został w tej sytuacji jedynym kandydatem.
Zaznaczył także, że jednym z jego celów będzie zwiększenie premii i nagród za medale olimpijskie.
W ostatniej chwili przed zjazdem Walnego Zgromadzenia PKOl swoją kandydaturę na stanowisko prezesa zgłosił jednak również prezes Polskiego Związku Sumo Kewin Rozum. Nie miał szans - Piesiewicz wygrał 138:24.
"22 kwietnia zmienia się PKOl. Mam nadzieję, że kredyt zaufania, który otrzymałem, zostanie uszanowany i liczę na pełną współpracę ze wszystkimi - z delegatami, członkami zarządu i prezydium. Mam nadzieję, że wspólnie będziemy mogli wiele zakomunikować, bo przed nami wiele pracy, wiele wyzwań różnego rodzaju. PKOl będzie prawdziwym głosem całego polskiego sportu" - powiedział nowy prezes tuż po zwycięstwie w wyborach.
Szybko wziął się do pracy i w kolejnych miesiącach PKOl sukcesywnie ogłaszał zawieranie umów sponsorskich z kolejnymi firmami, głównie spółkami Skarbu Państwa, co od początku spotykało się z krytyką. Wśród nowych sponsorów komitetu znalazły się m.in. PKP Intercity, ENEA S.A., TAURON czy Itaka. Znacząco wzrosły także nagrody dla medalistów olimpijskich igrzysk w Paryżu. Mistrzowie otrzymali mieszkania, pieniądze, diamenty i dzieła sztuki.
Piesiewicz nie cieszył się jednak poparciem wśród opinii publicznej. Krytykowane były nie tylko umowy zawierane ze spółkami Skarbu Państwa, ale także chęć nowego prezesa do bycia w centrum zainteresowania, o czym świadczyły kampanie reklamowe, w których jego twarz obok polskich olimpijczyków zdobiła billboardy.
Kontrowersji nie brakowało tuż przed igrzyskami oraz w trakcie imprezy w Paryżu. Najpierw z nieprzychylnymi komentarzami spotkała się wypowiedź prezesa PKOl, w której sugerował, że kontuzjowany tenisista Hubert Hurkacz powinien wystąpić w stolicy Francji, by umożliwić swojemu deblowemu partnerowi Janowi Zielińskiemu grę w mikście z Igą Świątek. Środowisku siatkarskiemu nie spodobało się natomiast, że Piesiewicz jako pierwszy ogłosił, że Mateusz Bieniek nie zagra już do końca turnieju z powodu urazu odniesionego w ćwierćfinale. Sztab szkoleniowy polskiej reprezentacji chciał wstrzymać się z oficjalną informacją na ten temat, by pozbawić półfinałowych rywali taktycznej przewagi.
Jeszcze bardziej napięta atmosfera wokół PKOl zaczęła panować po zakończeniu igrzysk olimpijskich w Paryżu. Najpierw był konflikt z ówczesnym ministrem sportu i turystyki Sławomirem Nitrasem, później kłopoty związane z odejściem państwowych sponsorów, niejasności związane z pobieraniem pensji i jej wysokością oraz liczne kontrole, w tym skarbowe. Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadzi śledztwo w sprawie możliwości popełnienia przestępstw przez Piesiewicza, które mogły polegać m.in. na wystawianiu fałszywych faktur na rzecz PKOl oraz wydawaniu środków pieniężnych PKOl niezgodnie z celami statutowymi.
Gdy prezydent Duda nie podpisał w grudniu 2024 roku nowelizacji ustawy o sporcie i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, konflikt Nitrasa z Piesiewiczem ponownie przybrał na sile. Minister sportu zarzucił głowie państwa działanie w interesie prezesa PKOl, natomiast Piesiewiczowi wypominał, że komitet nadal nie wypłacił obiecanych nagród finansowych medalistom olimpijskim z Paryża. Przy tej samej okazji sekretarz stanu w MSiT Ireneusz Raś zaapelował o dymisję prezesa PKOl.
"Prędzej czy później odejdzie, ale po co hamować rozwój polskiego sportu. Każdy dzień z nim (Piesiewiczem - PAP) to dzień stracony" - dodał Raś.
W połowie lutego 2025 o dymisję prezesa postulowała część szefów polskich związków sportowych. Działacze w skierowanym do Piesiewicza liście mieli także wyrażać swoje niezadowolenie i wątpliwości.
Jak podał "Przegląd Sportowy", dokument podpisały 22 osoby, m.in. prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara, prezes Polskiego Związku Tenisowego Dariusz Łukaszewski czy Sławomir Szmal ze Związku Piłki Ręcznej w Polsce.
Wśród zarzutów wobec Piesiewicza wymieniono m.in. brak transparentności finansowej, na co miałby wskazywać raport Komisji Rewizyjnej PKOl, nadużywanie stanowiska do celów autopromocji, opóźnienia w wypłacie premii dla sportowców oraz zatrzymanie części środków sponsorskich zamiast ich pełnego przekazania na rozwój sportu.
Sygnatariusze listu podkreślili, że jeśli prezes nie poda się do dymisji, mają w planach odwołanie go na Walnym Zgromadzeniu PKOl. Do tego jednak nie doszło, chociaż podczas czerwcowego Walnego Zgromadzenia PKOl w Warszawie zdecydowaną większością głosów podjęto uchwałę zobowiązującą Piesiewicza do zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia organizacji, którego jedynym punktem merytorycznym ma być odwołanie prezesa.
Zgodnie ze statutem PKOl Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie jest zwoływane przez zarząd nie później niż w terminie 30 dni od daty zgłoszenia wniosku, a na co najmniej 21 dni przed jego terminem do członków powinno być wysłane zawiadomienie z podaniem daty, miejsca i proponowanego porządku obrad NWZ. Termin minął, ale Piesiewicz NWZ nie zwołał.
Przyczynkiem do działań PKOl-owskiej opozycji było zwołane pod koniec kwietnia przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego spotkanie przedstawicieli związków sportowych, którego efektem było podpisane przez 52 federacje oświadczenie wzywające Piesiewicza do dymisji.
